«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Ona nie chciała 54
Szukaj tytułu lub osoby
Etykiety płyt
Ona nie chciała
Brunswick

Kt: 60063
kolekcja: www.lemko.org
tytuł:
Ona nie chciała
gatunek:
scena komiczna
muzyka:
słowa:

(śpiew)
Namawiałem Michalinkę
By wesołą miała minkę
Ale moja Michalina
U niej tak, jak ocet mina

By mi rączkę swoją dała
To i żoną mą została
... głową kiwała
Na ostatku (?) to nie chciała

Jo nazywam się pan Marek
Chodzę sobie, jak zegarek
Chodzę sobie ...
Lecz mnie panny nie chcą, nie!

(dialog)
MAREK:
Ludzie powiadają, że jak jesteś samotny, to Ci źle na świecie. A jak się ożenisz, to ci będzie gorzej.
ADELAJDA:
Panie, panie! Nie wie pan, gdzie tu mieszka pan Marek?
MAREK:
O rety, jaka ładna synogarlica (?), o mnie się pyta! Ja jestem Marek, co pani sobie życzy?
ADELAJDA:
Marku, Marku nie poznajesz mnie? Przypatrz no się dobrze...
MAREK:
O rety, Adelajda! Jak siemasz, przyjaciółko z lat dziecinnych? Aleś Ty wyrosła, ledwom cię poznał. A wiesz, po czym Cię poznałem? Po kolanach! Pamiętasz, jak żeśmy chodzili do szkoły, co?
ADELAJDA:
A pamiętam, pamiętam! A pamiętasz, jak ty raz dostałeś lanie od nauczyciela? Dwa tygodnie siedzieć nie mogłeś!
MAREK:
Uczyłem się na stojąco. To teraz nic a nic nie umiem, bo wszystko w nogi zamiast do głowy wlazło! Adelajdziu, poproszę Cię na kolację do polskiej restauracji, tam muzyczka ładnie gra. Zaraz zatelefonuje po ... (Zamawia kolacje przez telefon) Patrz, już przyjechał. No to siadajmy do ... i jedzmy. Tak, zaraz, zaraz pędzimy, tylko troszku, już. Patrz, to jest polska restauracja, to jest muzyczki (?). Ten pan, który tam siedzi, to jest adwokat polski, z tym dużym nosem, wiesz? A tamta to jest jego żona. Mają się prawie pobrać za dwa tygodnie, o ile on od niej nie ucieknie! Kelner, Roman!
KELNER:
Sługa pana dobrodzieja.
MAREK:
Co można dostać do jedzenia?
KELNER:
Dziś jest zupa fasolowa, pomidorowa, ogórkowa, szczawiowa, buraczkowa, pieczeń wołowa, zrazy cielęce a’la ..., cielęce nóżki zapiekane, polska kiełbasa w sosie chrzanowym, może prosie w sosie, ryba faszerowana (?).
MAREK:
To proszę nam podać... hm... Proszę o dwie szklanki herbaty. A to mu dałem ... Proszę cię, Adelajdziu, zatańczymy sobie, żeby ... apetyt do herbaty! Dobranoc, panie restauracja!
Popraw swój wzrok!
SM

Tekst od Bartłomieja.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Bartłomiej 2018-04-03 11:46
Tekst:

(Śpiew)
Namawiałem Michalinkę
By wesołą miała minkę
Ale moja Michalina
U niej tak jak ocet (?) mina

By mi rączkę swoją dała
To i żoną mą została
... głową kiwała
Na ostatku (?) to nie chciała

Ona wzywa (ją nazywam?) "gdzie pan Marek?"
Chodzę tobie jak zegarek
Chodzę tobie ...
Że mnie panny nie chcą, nie!

(Dialog)
MAREK: Ludzie powiadają, że jak jesteś samotny, to Ci źle na świecie. A jak się ożenisz, to ci będzie gorzej.
ADELAJDA: Panie, panie! Nie wie pan, gdzie tu mieszka pan Marek?
MAREK: O rety, jaka ładna synogarlica (?), o mnie się pyta! Ja jestem Marek, co pani sobie życzy?
ADELAJDA: Marku, Marku nie poznajesz mnie? Przypatrz no się dobrze...
MAREK: O rety, Adelajda! Jak siemasz, przyjaciółko z lat dziecinnych? Aleś Ty wyrosła, ledwom Cię poznał. A wiesz, po czym Cię poznałem? Po kolanach!
Pamiętasz, jak żeśmy chodzili do szkoły, co?
ADELAJDA: A pamiętam, pamiętam! A pamiętasz, jak ty raz dostałeś lanie od nauczyciela?
Dwa tygodnie siedzieć nie mogłeś!
MAREK: Uczyłem się na stojąco. To teraz nic a nic nie umiem, bo wszystko w nogi zamiast do głowy wlazło!
Adelajdziu, poproszę Cię na kolację do polskiej restauracji, tam muzyczka ładnie gra. Zaraz zatelefonuje po ...
(Zamawia kolacje przez telefon)
Patrz, już przyjechał. No to siadajmy do ... i jedzmy. Tak, zaraz, zaraz pędzimy, tylko troszku, już.
Patrz, to jest polska restauracja, to jest muzyczki (?). Ten pan, który tam siedzi, to jest adwokat polski, z tym dużym nosem, wiesz? A tamta to jest jego żona. Mają się prawie pobrać za dwa tygodnie, o ile on od niej nie ucieknie!
Kelner, Roman!
KELNER: Sługa pana dobrodzieja.
MAREK: Co można dostać do jedzenia?
KELNER: Dziś jest zupa fasolowa, pomidorowa, ogórkowa, szczawiowa, buraczkowa, pieczeń wołowa, zrazy cielęce a'la ..., cielęce nóżki zapiekane, polska kiełbasa w sosie chrzanowym, może prosie w sosie, ryba faszerowana (?).
MAREK: To proszę nam podać... hm... Proszę o dwie szklanki herbaty.
A to mu dałem ...
Proszę Cię, Adelajdziu, zatańczymy sobie, żeby ... apetyt do herbaty!
Dobranoc, panie restauracja!
Basia 2018-11-19 10:53
Dodaj komentarz