«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Tego nie wolno wziąć do ręki 244
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
Kazimierz Krukowski
na płycie
Syrena-Electro
kat: 3592 mx: 21465
1930 rok
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Daj mi Boże bez uroku!”
Podobne teksty:
Przez żołądek do serca 2
Twoja żona tańczy charlestona 2
To był szał 2
To ja się śmiałem 2
On się uparł 2
Pan ma profil jak Teofil 2
Pan Antoni na harmonii 2
Wiosna nas pogodzi 2
tytuł:
Tego nie wolno wziąć do ręki
gatunek:
piosenka
rok:?
1930
pochodzenie:?
rewia ”Parada Gwiazd”
scena:
teatr "Morskie Oko"

Już w naturze mojej leży:
się nie lubię dać oszukać.
Nie kupuję kota w worku,
u mnie nóżki wprost na stół.
Lubię towar wziąć do ręki,
tu pomacać, tam popukać,
wiem przynajmniej co handluję,
co kobita, a co wół.

Ale u nas, jak coś dotkniesz,
na to zaraz jest higiena –
pomacane, to sprzedane,
zapakują ci to w mig.
Musisz kupić, chcesz, czy nie chcesz,
wszystko jedno, jaka cena,
bo inaczej awantura,
zaraz wielki gwałt i krzyk.

Tego nie wolno wziąć do ręki!
Tego nie wolno wziąć do ręki!
Możesz obejrzeć, możesz popatrzyć,
możesz pomacać nawet też.
Ale za żadne skarby, męki,
tego nie wolno wziąć do ręki!
Bo pomacane, to już sprzedane,
zapakowane i sobie bierz.

No taka bezczelność jest bez granic,
to moje palce są już na nic?
To ja mam tak zapłacić za nic?
Do tego jeszcze gębę stul?

To jest nieszczęście te udręki,
żeby nie wolno wziąć do ręki.
To jest jak nos bez jednej dziurki,
to jest tragedia, to jest ból.

Ja mam żonkę, ja nie powiem,
żeby była w pełni życia,
no nawet jeszcze żyje,
choć ma już czterdzieści lat.
Ja ją kocham tak, jak tifus,
tak, jak weksel bez pokrycia,
zamiast raz ją pocałować,
raczej bym truciznę zjadł.

Ja mam również przyjaciela –
czysty wariat z mokrą głową –
młody człowiek, to zboczeniec,
moim zdaniem nie wart żyć.
On z nią chodzi, on ją kocha,
on zatraca przy niej z mową,
ja aż pękam na ten romans,
ja mu mówię: kretyn! Idź!

Tego nie wolno wziąć do ręki!
Tego nie wolno wziąć do ręki!
Możesz popatrzyć, możesz pogadać,
możesz powąchać nawet też.
Ale ty nie znasz chyba męki,
skoro ty bierzesz to do ręki.
Ja to już muszę, jestem ofiara,
ty jesteś młody, co ty chcesz.

Taka na życiu męskim plama,
co siedem razy była mama,
żeby się powiesiła sama,
miałbym na ustach wieczny śmiech (ha, ha, ha, ha!)

To jest nieszczęście te udręki,
ale nie wolno wziąć do ręki!
To jest kobita, to jest satyra,
to jest parodia, to jest grzech.
Popraw swój wzrok!
SM

Przepisał dla Państwa Bartek.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

kierownik 2016-10-21 18:06
Na Krukowskiego zawsze można liczyć. I
Bartek 2016-10-21 18:40
No sama przyjemność z przepisywania!

Już w naturze mojej leży:
się nie lubię dać oszukać.
Nie kupuję kota w worku,
u mnie nóżki wprost na stół.
Lubię towar wziąć do ręki,
tu pomacać, tam popukać,
wiem przynajmniej co handluję,
co kobita, a co wół.
Ale u nas, jak coś dotkniesz,
na to zaraz jest higiena –
pomacane, to sprzedane,
zapakują ci to w mig.
Musisz kupić, chcesz, czy nie chcesz,
wszystko jedno, jaka cena,
bo inaczej awantura,
zaraz wielki gwałt i krzyk.

Tego nie wolno wziąć do ręki!
Tego nie wolno wziąć do ręki!
Możesz obejrzeć, możesz popatrzyć,
możesz pomacać nawet też.
Ale za żadne skarby, męki,
tego nie wolno wziąć do ręki!
Bo pomacane, to już sprzedane,
zapakowane i sobie bierz.

No taka bezczelność jest bez granic,
to moje palce są już na nic?
To ja mam tak zapłacić za nic?
Do tego jeszcze gębę stul?

To jest nieszczęście te udręki,
żeby nie wolno wziąć do ręki.
To jest jak nos bez jednej dziurki,
to jest tragedia, to jest ból.

Ja mam żonkę, ja nie powiem,
żeby była w pełni życia,
no nawet jeszcze żyje,
choć ma już czterdzieści lat.
Ja ją kocham tak, jak tifus,
tak, jak weksel bez pokrycia,
zamiast raz ją pocałować,
raczej bym truciznę zjadł.
Ja mam również przyjaciela –
czysty wariat z mokrą głową –
młody człowiek, to zboczeniec,
moim zdaniem nie wart żyć.
On z nią chodzi, on ją kocha,
on zatraca przy niej z mową,
ja aż pękam na ten romans,
ja mu mówię: kretyn! Idź!
Tego nie wolno wziąć do ręki!
Tego nie wolno wziąć do ręki!
Możesz popatrzyć, możesz pogadać,
możesz powąchać nawet też.
Ale ty nie znasz chyba męki,
skoro ty bierzesz to do ręki.
Ja to już muszę, jestem ofiara,
ty jesteś młody, co ty chcesz.

Taka na życiu męskim plama,
co siedem razy była mama,
żeby się powiesiła sama,
miałbym na ustach wieczny śmiech (ha, ha, ha, ha!)

To jest nieszczęście te udręki,
ale nie wolno wziąć do ręki!
To jest kobita, to jest satyra,
to jest parodia, to jest grzech.
Dodaj komentarz