«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Wesele Magdy 2
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
Ignacy Ulatowski
⋯ ※ ⋯
Columbia
kat: 18120-F mx: 106400
1926 rok
ze zbiorów:
www.lemko.org
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Hupaj siupaj”
Etykiety płyt
Wesele Magdy
Columbia
Mx: 106400
Kt: 18120-F
kolekcja: www.lemko.org
Podobne teksty:
Polka z puzonem 2
Polskie wesele (Przasnyski) 2
Wesele wojewody 2
Hejże dana chłopcy nasi 2
A ja nic 2
Wesele kontrabasu z gitarą 2
Jak to przykro żyć samemu 2
Wesele u Witosa 2
tytuł:
Wesele Magdy
gatunek:
piosenka komiczna
muzyka:
słowa:

Było w niedzielę Magdy wesele,
zeszła się ludu gromada.
Cała wieś była, tak się bawiła,
że Magda była rada.

Siedmiu wieprzy na raz coś zabili
i se kiełbas narobili.
Nie brak tam było tamże tego
picia i jadła dobrego.

Kiedy pospołu siedli do stołu,
wójt miał do młodych gadanie,
stanął na ławie, a że miał w prawie,
łbem siwym dał o ścianę.

Ale gadał szelma dwie godziny,
aż mu kapał pot z czupryny,
wreszcie krzyknął bardzo zagniewany
”Jazda, chłopy, dalej w tany!”

Nie chciałam gadać i opowiadać,
nie brak do tańca otuchy.
Każdy chłop syty, dobrze podpity
lepił się do dziewuchy.

Baby krzyczą, że są konkurenty,
grają skrzypki i ryczą flety
głośno dudnią dudy i ryczą basy
oj dyno, dyno...

Gdy wszystko wkoło tańczy wesoło,
że aż się trzęsie chałupa,
wójt miał wypadek, upadł na zadek,
na niego ludu kupa.

Awantura wielka się zrobiła,
gnaty wszystkim pokręciła
a nas nieszczęśliwy wójt, mój Boże
siedzieć do dzisiaj nie może.
Popraw swój wzrok!
SM

Przepisała Iwona.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Iwona 2019-02-28 10:30
Było w niedzielę Magdy wesele,
zeszła się ludu gromada.
Cała wieś była, tak się bawiła,
że Magda była rada.

Siedmiu wieprzy na raz coś zabili
i se kiełbas narobili.
Nie brak tam było tamże tego
picia i jadła dobrego.

Kiedy pospołu siedli do stołu,
wójt miał do młodych gadanie,
stanął na ławie, a że miał w prawie,
łbem siwym dał o ścianę.

Ale gadał szelma dwie godziny,
aż mu kapał pot z czupryny,
wreszcie krzyknął bardzo zagniewany
"Jazda, chłopy, dalej w tany!"

Nie chciałam gadać i opowiadać,
nie brak do tańca otuchy.
Każdy chłop syty, dobrze podpity
lepił się do dziewuchy.

Baby krzyczą, że są konkurenty,
grają skrzypki i ryczą flety
głośno dudnią dudy i ryczą basy
oj dyno, dyno...

Gdy wszystko wkoło tańczy wesoło,
że aż się trzęsie chałupa,
wójt miał wypadek, upadł na zadek,
na niego ludu kupa.

Awantura wielka się zrobiła,
gnaty wszystkim pokręciła
a na (tym?) szczęśliwy wójt, mój Boże
siedzieć do dzisiaj nie może.
Dodaj komentarz