«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Przy telefonie (Lwowska Fala) 24
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj na
tytuł:
Przy telefonie (Lwowska Fala)
gatunek:
scena komiczna
muzyka:
słowa:

- Halo
- Halo, cy to kancelaria dowództwa?
- Tu pododdział ponadkontyngentowy kompanii zapasowej pomocniczego baonu szefostwa służby pomocniczej, strzelec Antoni Tytyłyta przy telefoni!
- Tońciu, Tońciu, to ja gadam, ja.
- Melduję się z pytaniem, kto przy aparaci?
- Ta ja, z Londynu no...
- Z Londynu?! Łączę proszę!
- Ta co łączę, tuman durnowaty, wścigaj się tam?
- Ta, ta, ta, to ty, Szczepciunciu? No i co, no i co z moją sprawo?
- Tońciu, już się załatwia Twoja prośba o odkomenderowanie na ten kurs...
- Ta, to cudni, dziękuji ci śliczni!
- Ta, czekaj, czekaj, ino Tońku...
- No?
- Postaraj się natychmiastowo, żeby oddział przysłał pozwoleństwo na dobrowolne zgodę, że się zgadza na Twoje odkomenderowanie.
- Na ten kurs?
- Jo, że pan pułkownik się zgadza!
- O, co ty mówisz, już pułkownik się zgadza?!
- Ta skąd!
- No to co ty mnie nowego gadasz? I on mnie tu z Londynu telefonuji, że pułkownik się nie zgadza, ta ja to sam wim!
- Ale, ale na piśmie niech da!
- Że si nie zgadza?
- Nie, że się właśnie zgadza!
- E, to to trudniej bedzi. Żeby tobie tak trza było, że on się nie zgadza to ja bym ci to w lato (?) załatwił!
- Joj, ja zwariujim z tumanem, no!
- Ja nie słyszem, co ty mówił!
- Ta to nieważne...
- No to jak, jak to nieważne, to ja nie wiem o co tobie się rozchodzi! Po co ty mnie telefonujesz, ino mnie głowę kręcisz!
- Bo ja jemu gło... to ja idem na kurs?
- To, to ty idziesz na kurs?
- Ta skąd!
- Ja nie słyszem!
- Ja gadam ta skąd, ta gdzie!
- Gdzie co?
- Nigdzie, no!
- No, no ja nie rozumim!
- Ta co szto jest rozumieć, jak to jest proste jak drąg!
- Jaki drąg?!
- Oj, ta zwykły, no ta drewniany drąg, drzewo!
- Jakie drzewo?!
- A kij na ciebie, no, no drzewo, no zwykłe drzewo!
- Z lasu?
- Co ty mówił?!
- No, ja mówił, że drzewo jest w lesi!
- Co, co?
- Drzewo jest w lesi!
- W jakim le... w jakim lesi? Jaki las na litosierdzie Boski, ta, ta że wyprowadź mnie z tego lasu, ta czepił się tego lasu jak mokre ręki suchy piasek!
- Co suchi si przyczepił?
- Ja gadam piasek!
- Jaki piasek znowu?
- No piasek, jak jest, że... że w Afryce, no! Tobruk!
- Czekaj, powtórz mi ino ostatnie słóweczko, ja nie słyszał!
- Ta jak żołnierz polski mógł nie słyszeć o Tobruk! Ta Karpacka Brygada!
- Ta co Karpacka Brygada?!
- Pod, pod Tobrukiem na piasku!
- Co ty mówisz, już nie jest w Italii?
- Oj, ludzi zlitujci si, rozpacz moja!
- Czekaj, czekaj, co się stało z Karpacką Brygadą, że ty tak rozpaczasz, co się stało?
- Ta nic si ni stało, no!
- No, no zastrzel mnie ty, ja wiem choć jedno słóweczko co ty mówisz, no!
- Tońku, Tońciu! To co my mówili do tej pory, to, to ni ma, ty mnie słyszysz?
- Ta jo
- Wszystko odwołane!
- Co ty mówisz, kurs odwołany?! To straszne!
- Ta skąd, kurs jest jak byk!
- Jak kto?
- Jak byk, no! Wół, krowy mąż!
- Zaraz, zaraz, kto si ożenił?
- Wół!
- Ja go nie znam
- Tońku, wół, wół, no! No, wołowy, beef konserwa! Zylazna porcja, no!
- Aha, aha
- Przysyłaj żesz mnie zara...
- No, no te konserwy? Słuchaj Szczepan, ja ci mogiem przysłać, ino nie mam ”beef”, ino ”bims”.
- Ja nie chcem bims!
- Oj, tam nie grymaś, ja nie mam inszy, no...
- Ja nie chcem w oguli konserwy!
- No to co będziesz żarł?!
- Ja nie jestem głodny wcali!
- No to po co ty mnie każesz posyłać konserwy?
- Tońciu, Tońciu ja konam, ja ni mam siły! Słuchaj!
- No?
- Tońku, przyślij mi zara to pozwoleństwo na mój adres, pisz!
- No
- Jeden kingstryt (King street)
- Jaki, jaki?
- Jeden kingstryt...
- Ja nie rozumim!
- Jeden król street!
- Nie, street ja słyszem, ale jaki?
- Król, Tońciu, król, zwykły król, Sobieski, Jagiełło no! Jeden!
- Ta nie jeden, ta sam gadasz, że dwa króli!
- Tuman, ja mieszkam jeden!
- Dobra, ale na której ulicy, Sobieskiego, czy Jagiełły?
- Ta, to nie ma uliców królów Polskich, jak na Wawelu, zlituj si!
- Szczepciu, słuchaj, ja już strasznie zmęczony... Zostaw mnie historię Polski, podaj mi adres!
- Ta ja gadam, no - king stryt! K, ”k” jak karty...
- Do grania?
- Dobra, niech bedo do grania, wszystko jedno, grunt, żeby Ty pamiętał, karty!
- Dobra, dobra ja ci przyślem najlepiej w jednej paczce razem z konserwami!
- Ni, ni Tońciu, ni przysyłaj mi! Ja sztylujem!
- Co ty robisz?
- Ja sztylujim!
- Aha
- Karty jak konserwa, ”i” jak Ignac...
- Jak co?
- Oj... Ignac, no, Ignac, ”i” jak Ignac, ”g” jak ganek, ”n” jak nabój...
- Ja nic a nic ni rozumim!
- Ta jak ty nie rozumisz w piątem roku wojny co to jest nabój, to ja nie poradzem no! Nabój no, zwykły nabój! (śpiewa) ”Na bój, na bój, na krwawy bój...”
- (również intonuje) ”... narodzi zbrój się, zbrój!”
- Ta przestań mi tam śpiwać, no! Tera pisz!
- No!
- ”A” jak Adaśko, ”D” (?) jak cerak (?), masz?
- Mam!
- No, to tera pomaleńku poskładaj to do kupki, wszystkie pierwszy litery dodaj do siebi, dodaj ”stryt” i ”1” - ja tam mieszkam.
- Aha... Ignacz Street?
- Jak?
- Ignacz!
- Gwałtu, ta skąd ty wziął ”Ignacz”?!
- Ta, jo, jo, zaraz, zaraz Szczepciu, pomyłka, mistejk... (mistake)
- No...
- Ignac Street! Ja wziął ”czerak” zamiast ”cerak”... yy, halo, Szczepciu... Halo Szczepan, ty mnie słyszysz?
- Tońciu...
- No... no, no popatrz, ciągle nam przerywajo!
- Nie przerywajo, ino ja się skończył... Pary ni mam, szlus, finisz!
- Mm?
- Tońku, King’s! ”K” jak ”kino”... O, o, Tońciu, Tońciu, gdzie jest kino w Perth?
- Na King Street!
- O, trzymaj, trzymaj, Tońku! Ja tam mieszkam!
- W kini?
- Ta, ni, na takiej ulicy!
- A, na King Street!
- No!
- No szpanuj co za ładniuśki adres, a z Ciebi trza pazurami powyciągać, no! To ja ci tam prześlim, Szczepciu, te karty do grania i te konserwy od Ignaca, serwus!
- Czekaj, czekaj, zaczekaj, Tońku!
- Aa?
- Ta tu się rozchodzi o ten twój kurs! To ja właśnie w tej sprawie telefonujem!
- Szczepan, ja już nie chcę kurs, ja już słaby, ja już boli, do szpitala...
- Ta nie możesz już, jesteś na liści! W ministerii czekają ino na to pozwoleństwo z oddziału! Ja to muszę mieć na pojutrze rano najpóźniej!
- Ta cóż oni tak gwałtujo, ta kurs dopiero za trzy miesięcy!
- Ale oni bez tego nie mogą tobie odmówić!
- Oj...
Popraw swój wzrok!
SM

Tekst od Bartłomieja.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Bartłomiej 2019-03-05 21:54
- Halo
- Halo, cy to kancelaria dowództwa?
- Tu pododdział ponadkontyngentowy kompanii zapasowej pomocniczego baonu szefostwa służby pomocniczej, strzelec Antoni Tytyłyta przy telefoni!
- Tońciu, Tońciu, to ja gadam, ja.
- Melduję się z pytaniem, kto przy aparaci?
- Ta ja, z Londynu no...
- Z Londynu?! Łączę proszę!
- Ta co łączę, tuman durnowaty, wścigaj się tam?
- Ta, ta, ta, to ty, Szczepciunciu? No i co, no i co z moją sprawo?
- Tońciu, już się załatwia Twoja prośba o odkomenderowanie na ten kurs...
- Ta, to cudni, dziękuji ci śliczni!
- Ta, czekaj, czekaj, ino Tońku...
- No?
- Postaraj się natychmiastowo, żeby oddział przysłał pozwoleństwo na dobrowolne zgodę, że się zgadza na Twoje odkomenderowanie.
- Na ten kurs?
- Jo, że pan pułkownik się zgadza!
- O, co ty mówisz, już pułkownik się zgadza?!
- Ta skąd!
- No to co ty mnie nowego gadasz? I on mnie tu z Londynu telefonuji, że pułkownik się nie zgadza, ta ja to sam wim!
- Ale, ale na piśmie niech da!
- Że si nie zgadza?
- Nie, że się właśnie zgadza!
- E, to to trudniej bedzi. Żeby tobie tak trza było, że on się nie zgadza to ja bym ci to w lato (?) załatwił!
- Joj, ja zwariujim z tumanem, no!
- Ja nie słyszem, co ty mówił!
- Ta to nieważne...
- No to jak, jak to nieważne, to ja nie wiem o co tobie się rozchodzi! Po co ty mnie telefonujesz, ino mnie głowę kręcisz!
- Bo ja jemu gło... to ja idem na kurs?
- To, to ty idziesz na kurs?
- Ta skąd!
- Ja nie słyszem!
- Ja gadam ta skąd, ta gdzie!
- Gdzie co?
- Nigdzie, no!
- No, no ja nie rozumim!
- Ta co szto jest rozumieć, jak to jest proste jak drąg!
- Jaki drąg?!
- Oj, ta zwykły, no ta drewniany drąg, drzewo!
- Jakie drzewo?!
- A kij na ciebie, no, no drzewo, no zwykłe drzewo!
- Z lasu?
- Co ty mówił?!
- No, ja mówił, że drzewo jest w lesi!
- Co, co?
- Drzewo jest w lesi!
- W jakim le... w jakim lesi? Jaki las na litosierdzie Boski, ta, ta że wyprowadź mnie z tego lasu, ta czepił się tego lasu jak mokre ręki suchy piasek!
- Co suchi si przyczepił?
- Ja gadam piasek!
- Jaki piasek znowu?
- No piasek, jak jest, że... że w Afryce, no! Tobruk!
- Czekaj, powtórz mi ino ostatnie słóweczko, ja nie słyszał!
- Ta jak żołnierz polski mógł nie słyszeć o Tobruk! Ta Karpacka Brygada!
- Ta co Karpacka Brygada?!
- Pod, pod Tobrukiem na piasku!
- Co ty mówisz, już nie jest w Italii?
- Oj, ludzi zlitujci si, rozpacz moja!
- Czekaj, czekaj, co się stało z Karpacką Brygadą, że ty tak rozpaczasz, co się stało?
- Ta nic si ni stało, no!
- No, no zastrzel mnie ty, ja wiem choć jedno słóweczko co ty mówisz, no!
- Tońku, Tońciu! To co my mówili do tej pory, to, to ni ma, ty mnie słyszysz?
- Ta jo
- Wszystko odwołane!
- Co ty mówisz, kurs odwołany?! To straszne!
- Ta skąd, kurs jest jak byk!
- Jak kto?
- Jak byk, no! Wół, krowy mąż!
- Zaraz, zaraz, kto si ożenił?
- Wół!
- Ja go nie znam
- Tońku, wół, wół, no! No, wołowy, beef konserwa! Zylazna porcja, no!
- Aha, aha
- Przysyłaj żesz mnie zara...
- No, no te konserwy? Słuchaj Szczepan, ja ci mogiem przysłać, ino nie mam "beef", ino "bims".
- Ja nie chcem bims!
- Oj, tam nie grymaś, ja nie mam inszy, no...
- Ja nie chcem w oguli konserwy!
- No to co będziesz żarł?!
- Ja nie jestem głodny wcali!
- No to po co ty mnie każesz posyłać konserwy?
- Tońciu, Tońciu ja konam, ja ni mam siły! Słuchaj!
- No?
- Tońku, przyślij mi zara to pozwoleństwo na mój adres, pisz!
- No
- Jeden kingstryt (King street)
- Jaki, jaki?
- Jeden kingstryt...
- Ja nie rozumim!
- Jeden król street!
- Nie, street ja słyszem, ale jaki?
- Król, Tońciu, król, zwykły król, Sobieski, Jagiełło no! Jeden!
- Ta nie jeden, ta sam gadasz, że dwa króli!
- Tuman, ja mieszkam jeden!
- Dobra, ale na której ulicy, Sobieskiego, czy Jagiełły?
- Ta, to nie ma uliców królów Polskich, jak na Wawelu, zlituj si!
- Szczepciu, słuchaj, ja już strasznie zmęczony... Zostaw mnie historię Polski, podaj mi adres!
- Ta ja gadam, no - king stryt! K, "k" jak karty...
- Do grania?
- Dobra, niech bedo do grania, wszystko jedno, grunt, żeby Ty pamiętał, karty!
- Dobra, dobra ja ci przyślem najlepiej w jednej paczce razem z konserwami!
- Ni, ni Tońciu, ni przysyłaj mi! Ja sztylujem!
- Co ty robisz?
- Ja sztylujim!
- Aha
- Karty jak konserwa, "i" jak Ignac...
- Jak co?
- Oj... Ignac, no, Ignac, "i" jak Ignac, "g" jak ganek, "n" jak nabój...
- Ja nic a nic ni rozumim!
- Ta jak ty nie rozumisz w piątem roku wojny co to jest nabój, to ja nie poradzem no! Nabój no, zwykły nabój! (śpiewa) "Na bój, na bój, na krwawy bój..."
- (również intonuje) "... narodzi zbrój się, zbrój!"
- Ta przestań mi tam śpiwać, no! Tera pisz!
- No!
- "A" jak Adaśko, "D" (?) jak cerak (?), masz?
- Mam!
- No, to tera pomaleńku poskładaj to do kupki, wszystkie pierwszy litery dodaj do siebi, dodaj "stryt" i "1" - ja tam mieszkam.
- Aha... Ignacz Street?
- Jak?
- Ignacz!
- Gwałtu, ta skąd ty wziął "Ignacz"?!
- Ta, jo, jo, zaraz, zaraz Szczepciu, pomyłka, mistejk... (mistake)
- No...
- Ignac Street! Ja wziął "czerak" zamiast "cerak"... yy, halo, Szczepciu... Halo Szczepan, ty mnie słyszysz?
- Tońciu...
- No... no, no popatrz, ciągle nam przerywajo!
- Nie przerywajo, ino ja się skończył... Pary ni mam, szlus, finisz!
- Mm?
- Tońku, King's! "K" jak "kino"... O, o, Tońciu, Tońciu, gdzie jest kino w Perth?
- Na King Street!
- O, trzymaj, trzymaj, Tońku! Ja tam mieszkam!
- W kini?
- Ta, ni, na takiej ulicy!
- A, na King Street!
- No!
- No szpanuj co za ładniuśki adres, a z Ciebi trza pazurami powyciągać, no! To ja ci tam prześlim, Szczepciu, te karty do grania i te konserwy od Ignaca, serwus!
- Czekaj, czekaj, zaczekaj, Tońku!
- Aa?
- Ta tu się rozchodzi o ten twój kurs! To ja właśnie w tej sprawie telefonujem!
- Szczepan, ja już nie chcę kurs, ja już słaby, ja już boli, do szpitala...
- Ta nie możesz już, jesteś na liści! W ministerii czekają ino na to pozwoleństwo z oddziału! Ja to muszę mieć na pojutrze rano najpóźniej!
- Ta cóż oni tak gwałtujo, ta kurs dopiero za trzy miesięcy!
- Ale oni bez tego nie mogą tobie odmówić!
- Oj...
Dodaj komentarz