«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Majk w Polsce na zaręczynach 36
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
Ignacy Ulatowski
Maria Kwiatkowska
styczeń 1931 r.
na płycie
Columbia
kat: 18438-F mx: 112754
1929 rok
ze zbiorów:
www.lemko.org
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Oświadczyny podlaskie”
Etykiety płyt
Majk w Polsce na zaręczynach
Columbia
Mx: 112754
Kt: 18438-F
kolekcja: www.lemko.org
Podobne teksty:
Co ty puszujesz, John? 2
Chałupeczka niska 2
Polka od Lwowa 2
Po północy 2
tytuł:
Majk w Polsce na zaręczynach
gatunek:
dialog komiczny
muzyka:
słowa:

- Nie pij ta tyla. Trza przecież zaczekać na tego Amerykana, Mike’a!
- Co tam czekać, on pewnie u jakiej dziewuchy siedzi, bo goni za każdą, aż mu się ślipia skrzą!
- Niech sobie goni. Jemu i tak Marcysię na żonę szykuję. Będzie dziewucha miała męża z dólarami (dOlar - dÓlar?)!
- A skąd wy wicie, że on kawaler? Może w Ameryce żonę odostawił, a tu kawalera udaje! A ja waszą córkę miłuję, to mi jej dać nie chcecie!
- Nie chcę i nie dom! No...! O wilku mowa, a wilk tu...
- How do you do, everybody?
- Może być, może być... Nie wiem wprawdzie o co wam idzie, ale niech tak będzie jak godocie!
- Ano ... przyszedłem, bo tu pono są zaręczyny Joe’a z Marcysią!
- Ee, takie tam zaręczyny. Ale napijmy się!
- You bet you, że się napiję! Jo to wasz sztof lubię! No to w ręce wasze i na good luck dla młodych sweetheartów!
- Laboga, jak ten Mike ślicznie gada! Powiedzcie jeszcze coś, panie Mike!
- All right! No to słuchajcie! Przezacne moje friendy, ty matko, ty ojcze i wy, młode sweethearty! Bywałem we świecie w różnych country’ach, przejechałem shipem przez ocean, jeździłem boatem po różnych lake’ach, jak po Michiganie, po Sinclairze, znam wszystkie river’y Amerykańskie, a z największego, co się nazywa Mysi-pysi (Missisipi), nawet wodę piłem! Jeździłem trynami (train), armobilami, streetcarami, alem nigdzie tak nie lajkował, jak lajkuję naszą Polskę. I tą Polską miłość wzajemną, którna tu zaczyna się na kissach, a kóńczy przy ołtarzu. Bo tam, w United Statesach, zaczyna się na kissach, a często kończy w courcie, albo w dżielu! Więc niechże to życie, którne sobie do partnerki obieracie płynie wam steady bez trouble’u! Nie myślta, że małżeństwo to je po to, byśta sobie całe życie kissa dawali. O nie! Żeby to życie było słodkie jak kinda, a w housie był jaki taki ład, potrzeba, żeby powiększyć ..., a do tego potrzebny jest bejbik! A potem drugi bejbik, trzeci bejbik, aż sobie tyle usejwujeta bejbików, że powita - stop! Tobie, Joe, mogę dać jedno pocieszynie, że w housie będziesz miał spokój! Kobita będzie ciebie jednego tylko kochać, a wisz, dlaczego? Bo wy tu w Polsce nie mata bortników, więc ją żaden nie zblokuje, nie będzie obiecywał goodtime’ów i dlatego możesz być o nią spokojny! Kochajta się sami tak długo, jak długo wam sił starczy i ... nie zapomnijta zaprosić wraz (?) na kumotra!
- Ano pewnie...
- A jak moja żona z bejbikami z Ameryki przyjedzie, to im wyprawię suprise party na które was wszystkich zapraszam!
- Jak to, to wy macie żonę w Ameryce?
- You bet you sweet life, że mom!
- A ja myślałam, żeście kawaler i córkie wam szykowałam na żonę!
- To jest ta all right, ale widzicie, jo nie Turek i dwóch babów ni mogę mieć!
- To prowda, prowda...
- W Ameryce, to takich co mają dwie kobity, to wsadzają do jailu na piętnaście lat! Żeby mieli dużo czasu pomyśleć, jakie byli krejzowate, że im się dwóch zachciało, jakby to jednej nie mieli dosyć!
Popraw swój wzrok!
SM

Przepisał Bartłomiej.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Bartłomiej 2019-03-29 22:01
- Nie pij ta tyla. Trza przecież zaczekać na tego Amerykana, Mike'a!
- Co tam czekać, on pewnie u jakiej dziewuchy siedzi, bo goni za każdą, aż mu się ślipia skrzą!
- Niech sobie goni. Jemu i tak na żonę Marcysię szykuję. Będzie dziewucha miała męża z dularami!
- A skąd wy wicie, że on kawaler? Może w Ameryce żonę zostawił, a tu kawalera udaje! A ja waszą córkę miłuję, to mi jej dać nie chcecie!
- Nie chcę i nie dom! No...! O wilku mowa, a wilk tu...
- How do you do, everybody?
- Może być, może być... Nie wiem wprawdzie o co wam idzie, ale niech tak będzie jak godocie!
- Ano ... przyszedłem, bo tu pono są zaręczyny Joe'a z Marcysią!
- Ee, takie tam zaręczyny. Ale napijmy się!
- You bet you, że się napiję! Jo to was coś lubię! No to w ręce wasze i na good luck dla młodych sweetheartów!
- Laboga, jak ten Mike ślicznie gada! Powiedzcie jeszcze coś, panie Mike!
- All right! No to słuchajcie! Przezacne moje friendy, ty matko, ty ojcze i wy, młode sweethearty! Bywałem we świecie w różnych country'ach, przejechałem shipem przez ocean, jeździłem boatem po różnych lake'ach, jak po Michiganie, po Sinclairze, znam wszystkie river'y Amerykańskie, a z największego, co się nazywa Mysi-pysi (Missisipi), nawet wodę piłem! Jeździłem tramami (?), armobilami, streetcarami, alem nigdzie tak nie lajkował, jak lajkuję naszą Polskę. I tą Polską miłość wzajemną, którna tu zaczyna się na kissach, a kuńczy przy ołtarzu. Bo tam, w United Statesach, zaczyna się na kissach, a często kończy w courcie, albo w jailu! Więc niechże to życie, którne sobie do partnerki obieracie płynie wam steady bez trouble'u! Nie myślta, że małżeństwo to je po to, byśta sobie całe życie kissa dawali. O nie! Żeby to życie było słodkie jak kinda, a w housie był jaki taki ład, potrzeba, żeby powiększyć ..., a do tego potrzebny jest bejbik! A potem drugi bejbik, trzeci bejbik, aż sobie tyle usejwujeta bejbików, że powita - stop! Tobie, Joe, mogę dać jedno pocieszynie, że w housie będziesz miał spokój! Kobita będzie ciebie jednego tylko kochać, a wisz, dlaczego? Bo wy tu w Polsce nie mata bortników, więc ją żaden nie zblokuje, nie będzie obiecywał goodtime'ów i dlatego możesz być o nią spokojny! Kochajta się sami tak długo, jak długo wam sił starczy i ... nie zapomnijta zaprosić wtenczas (?) na kumotra!
- Ano pewnie...
- A jak moja żona z bejbikami z Ameryki przyjedzie, to im wyprawię suprise party na które was wszystkich zapraszam!
- Jak to, to wy macie żonę w Ameryce?
- You bet you sweet life, że mom!
- A ja myślałam, żeście kawaler i córkie wam szykowałam na żonę!
- To jest ta all right, ale widzicie, jo nie Turek i dwóch babów ni mogę mieć!
- To prawda, prawda...
- W Ameryce, to takich co mają dwie kobity, to wsadzają do jailu na piętnaście lat! Żeby mieli dużo czasu pomyśleć, jakie byli krejzowate, że im się dwóch zachciało, jakby to jednej nie mieli dosyć!
Dodaj komentarz