«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS

Piosenki warszawskie 255

tytuł:

Piosenki warszawskie

gatunek:
recytacja
info:
wiersz napisany w 1942 r.

(część I - od Kapelmistrza (JT))

Dawnych dni, tamtych dni 
Ciągła, codzienna łaska 
Gdzie szukać dziś 
Czasu, co był i pierzchł?

Przychodzi zmierzch, 
Cichy, ciepły, majowy zmierzch. 
I w powietrzu, na skrzypcach łka 
Piosenka ta Warszawska: 

“Co nam zostalo z tych lat 
Miłości pierwszej? 
Zeschnięte liście i kwiat 
W tomiku wierszy, 

Wspomnienie czule i szept 
I jasne łzy co nie schną. 
I anioł smutku, co wszedł 
I tylko westchnął.

O strapienia miłosne, o zmartwienia wiosenne 
O sentymentalne troski  
O piosenki, udręki, smutki przedwojenne… 
Niemcy chodzą po Marszałkowskiej

Buty – buty po bruku. 
Ale uszy nie słyszą. 
Butne gęby przed okiem. 
Oczy nie dostrzegają. 

Chodzimy po innym mieście. 
Odgrodzeni ciszą, 
W której butów nie słychać. 
Tylko skrzypce grają: 

“W Alejach zakwitły kasztany, 
W Łazienkach kołyszą się bzy. 
Kto drugi jest tak zakochany, 
Tak szczęściem pijany – jak my?! 

W Łazienkach lśni woda na stawie, 
W Alejach zieleni się gaj. 
To Wiosna jest w Warszawie 
To Wiosna, mój miły – to maj”


(część II)

Maj się smutkowi dziwi. 
O, maju w podmiejskim ogródku 
Myśmy byli szczęśliwi, 
Nie przeszkadzaj nam w smutku. 

Serce się nie roztkliwi 
Zielenią, błękitem, złotem 
Myśmy byli szczęśliwi, 
Nie wiedzieliśmy o tem.

Maj się śmieje – po co twoje łzy? 
Patrzaj – kwitnę! 
Bzów kiścią obłędną! 
Niemcy patrzą w Łazienkach na bzy. 
Bzy się wstydzą na wietrze. I więdną. 

Butne twarze naprzeciw płyną po ulicy. 
Buty dudnią po bruku. Ale uszy nie słyszą. 
Chodzimy, wymijamy ich, jak lunatycy, 
Żyjemy w innym mieście. Odgrodzeni ciszą, 
W której – ach, to nie skrzypce – inny świat się sroży 
To szlifierz ostrzy noże. Milion długich noży. 
Nienawiść noże ostrzy – tak straszna – tak sroga 
Kiedyż będą gotowe? Ach ciszej – na Boga

“Kiedy znów zakwitną białe bzy 
Z brylantowej rosy, z srebrnej mgły. 
W parku, pod platanem, 
Pani siądzie z panem, 
Da mu słodkie usta rozkochane” 

Piękne były warszawskie panie! 
Jakie stroje, jakie malowanie, 
Jak umiały się w swych sukniach nosić 
Wzrokiem wzbraniać, a ustami prosić 
Och, zalotne, aksamitne, świetne, 
W Europejskiej, w Adrii, Cafe-Clubie 
Nogi miały jak łodygi kwietne 
Zatańcz, wypij, pocałuj – ach, lubię! – 
Ach, pończoszki z pajęczyny tkane, 
Na świat sławne warszawskie pantofle
Stuku puku stukają podeszwy drewniane. 
Świtem z miasta na Pragę, co dzień po kartofle.


(część III)

Na podeszwach drewnianych – to nie to 
I że w chustkach wełnianych – to nic 
I że suknia znoszona – to nie to 
I że róż dawno starty z lic 

“Maj się dziwi urody twej szkoda! 
I po twarzy ciepłym zlotem głaska. 
Ach, nie żałuj mnie, maju – to moda! 
To jest nasza, dumna moda warszawska!” 

Myśmy stały na dachach domów 
Świat się palił i walił w głąb 
Myśmy stały w ulewie gromów 
I zapalających bomb. 

Oczy ślepły od dymu i blasku,
W uszach trzaski, płacz dzieci, wrzask i ryk i huk 
Kiedy w wiadrze zabrakło piasku 
Koniuszkiem pantofelka 
Bombę strąciłam na bruk. 

Pantofle od Leszczyńskiego. Szkoda. Kosztowały 
Sto osiemdziesiąt złotych… pamiętasz Irenko, 
Jakeśmy po trzech nocach na dachu śpiewały 
Rano – żeby nie zasnąć – piosenkę za piosenką:

“Kiedy znów zakwitną białe bzy 
Bzów aleją pary będą szły 
Pojmą to najprościej, 
Że jest czas miłości” 

Jest czas nienawiści. Lecz twarz uśmiechnięta. 
Żyjemy w innym mieście – odgrodzeni ciszą 
Lecz oczy wszystko widzą. Uszy wszystko słyszą. 
I wszystko się dostrzega. I wszystko pamięta. 
Czarna bułka w koszyku w papier zawinięta 
A na papierze szyfry. To z radia, z piwnicy. 
Kroki bliskie – to może – już tu, na ulicy 
Szpicel z gestapo za mną – czy źle, że się śpieszę? 
Więc wolniej. A mróz w plecach. Lecz twarz uśmiechnięta 
Wczoraj w nocy pomiędzy depesze 
(Londyn teraz coraz trudniej złapać) 
Zabłąkała się nagle piosenka, 
I zaczęło śpiewać znienacka:

“Co nam zostało z tych lat 
Miłości pierwszej? 
Zeschnięte liście i…”

Ach, i zamknęłyśmy radio. 
Łzy zaczęły na papier kapać.


(część IV)

Przyszła kartka od ciebie. 
Piszesz do mnie: “Miła 
Jak wygląda Warszawa?” 
Warszawa się nie zmieniła. 

Tysiąc domów zwalonych. 
Skwery – jedna mogiła. 
Tylu nas poginęło. 
Warszawa się nie zmieniła. 

Nie znajdziesz już gdzie twoja 
Sień, schody, okno, brama 
Warszawa się nie zmieniła! 
Warszawa jest wciąż ta sama! 

Warszawa jest pod gruzami! 
Warszawa czeka na ciebie! 
Warszawa wie, że wrócisz! 
Że wrócisz – jak Bóg na niebie! 
Warszawa przyjmie cię w kwiatach 
Słońcem, zielenią, rosą 
Jak już nie starczy podeszwy 
Drewnianej – to nic! to boso!

To nie szkodzi! W łachmanach! 
O głodzie! O suchym chlebie 
Warszawa się nie zmieniła!! 
Warszawa czeka na ciebie!! 

Przyjmie cię solą, chlebem, 
Błyszczącymi oczyma, 
Majem, Wisłą i niebem 
Bo Warszawa dotrzyma!!! 
A ty – dotrzymasz?! – na Boga 
Dotrzymaj 
Ach, kto dosłyszy 
Twój głos z daleka? 
Jak cicho skrzypce grają w tej ciszy 

“Co nam zostanie z tych lat 
Łez i cierpienia?” 

Tu, gdzie jest łez wszystkich zdrój, 
Jest coś, co się nie zmienia. 
Zostanie – najdroższy mój 
Ach, do widzenia 

                            
                            
Objaśnienia:
1) Café–Dancing Adria
-
popularny, luksusowy lokal w Warszawie, ul. Moniuszki 10.
2) Aleje Ujazdowskie
-
w piosence polskiej zazwyczaj Aleje Ujazdowskie, ulica w Warszawie
3) ul. Marszałkowska
-
ulica w Warszawie
4) Łazienki
-
Łazienki Królewskie - letnia rezydencja króla Stanisława Augusta, klasycystyczne zabytki i ogrody w Warszawie
5) tem
-
tym

Pełny tekst ze strony: https://prawicowyinternet.pl/piosenki-warszawskie-mariana-hemara/

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?), (abc?) - tekst poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - tekst jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - tekst przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Kapelmistrz (JT) 2022-12-27 09:38
Część I

(na melodię ''Co nam zostało z tych lat?")

Dawnych dni,
Tamtych dni,
Ciągła, codzienna
łaska
Gdzie szukać cię?
Czasu, co był i jest

Szum chodzi z miast
W cichy, ciepły,
majowy deszcz(?)

I w powietrzu
na skrzypkach łka
piosenka ta
warszawska


Co nam zostało z tych lat
Miłości pierwszej
Zeschnięte liście i kwiat
W tomiku wierszy

Wspomnienie czułe i szept
I jasne łzy co nie schną
I anioł smutku co wszedł
I tylko westchnął



O , strapienia miłosne!
O, zmartwienia wiosenne!
O, sentymentalne troski…!
O, piosenki, smutki udręki
przedwojenne

Niemcy chodzą
po Marszałkowskiej
Buty, buty po bruku
Ale uszy nie słyszą...

Brudne gęby przed oknem
Oczy nie dostrzegają

Chodziły po innym mieście
Odgrodzeni ciszą
W której butów nie słychać
Tylko skrzypce grają...

(???)

W alejach zakwitły kasztany
W łazienkach kołyszą się bzy
Któż drugi jest tak zakochany?
Tak szczęściem pijany jak my?

W łazienkach cicho na stawie
W alejach zieleni się gaj
Co wiosna (...?) w Warszawie
Co wiosna -mój miły- to ja (maj?)

***
Poza tematyką pragnąłbym przypomnieć spisane przeze mnie słowa do utworu pt. " Śpiew o Bergmanie czyli górniku"
Rubin 2022-12-27 11:34
Czasu, co był i pierzchł
kierownik 2022-12-27 13:55
Tutaj, wydaje się, jest cały tekst:
https://prawicowyinternet.pl/piosenki-warszawskie-mariana-hemara/
A co do Bergmana - z powodu bardzo słabej jakości nagrania tekst wyszedł absurdalny.
Dodaj komentarz
Szukaj tytułu lub osoby

Wykonawcy:

Posłuchaj sobie

część 1
kat: 10PH 7245 mx: 10PH 7245
ze zbiorów:
Jerzy Adamski
0:00
0:00
część 2
kat: 10PH 7246 mx: 10PH 7246
ze zbiorów:
Jerzy Adamski
0:00
0:00
część 3
kat: 10PH 7247 mx: 10PH 7247
ze zbiorów:
Jerzy Adamski
0:00
0:00
część 4
kat: 10PH 7248 mx: 10PH 7248
ze zbiorów:
Jerzy Adamski
0:00
0:00
Etykiety płyt
Piosenki warszawskie
Kt: 10PH 7245
Mx: 10PH 7245
kolekcja: Jerzy Adamski
 
Piosenki warszawskie
Kt: 10PH 7246
Mx: 10PH 7246
kolekcja: Jerzy Adamski
 
Piosenki warszawskie
Kt: 10PH 7247
Mx: 10PH 7247
kolekcja: Jerzy Adamski
 
Piosenki warszawskie
Kt: 10PH 7248
Mx: 10PH 7248
kolekcja: Jerzy Adamski