«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Dziecko ulicy 14 nuty
Szukaj tytułu lub osoby
Podobne teksty:
Nuty
Dziecko ulicy - piosenka kabaretowa
muz. i sł. Kazimierz Wiehler
tytuł:
Dziecko ulicy
gatunek:
nastrojowa piosenka kabaretowa

Jam takie biedne dziecko ulicy,
każdy pogardza, pomiata mną
bez ojca, matki tułacz sierota
nieraz serdeczna zapłaczę łzą.
Pisać, ni czytać nie umiem wcale,
nie wiem co kościół, nie wiem co Bóg,
ale w mej piersi płacze tęsknota,
bo każdy bogacz to dla mnie wróg.

Kolebką dla mnie miejski bruk
w kieszeni wytrych bokser, nóż
I choćbym głową o mur tłukł,
ja innej pracy nie znam już.

Kto dziś uczciwie pracować umie
ten jest bogaty, jak jaki król...
a ja tak zginę w tym wstrętnym tłumie
i tak mię gryzie nędza i ból.
Matka kobietą była uliczną...
ojciec łajdakiem - i wiecznie pił...
Patrzcie- jak młodość miałem ja śliczną
ze złodziejami człek tylko żył.

Ja tutaj płaczę, jak dziecko małe...
Za co pokuta? Czyż grzech to mój,
żem tak zmarnował to życie całe,
żem ja złoczyńca, żem ja dziś zbój....
Ja tutaj płaczę, tu na ulicy...
Jakiż to ze mnie uliczny zuch?...
Koledzy moi - to nożownicy...
nóż ostry w garści - to szczery druch...

Dziś mi już wracać nawet nie pora...
trzebaby pracy uczyć się wprzód -
więc lepiej z nożem czekać wieczora,
by zaspokoić nędzę i głód....
......................
Cicho... w ulicy widzę dwa cienie -
trzeba uciekać daleko stąd -
bo mnie znów wsadzą w brudne więzienie....
......................
Lecz za cóż karać będzie mnie sąd??
Popraw swój wzrok!
SM

Tekst od Iwony.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Iwona 2019-10-02 20:06
Zachowałam oryginalną pisownię z nut.

Jam takie biedne dziecko ulicy,
każdy pogardza, pomiata mną
bez ojca, matki tułacz sierota
nieraz serdeczna zapłaczę łzą.
Pisać, ni czytać nie umiem wcale,
nie wiem co kościół, nie wiem co Bóg,
ale w mej piersi płacze tęsknota,
bo każdy bogacz to dla mnie wróg.
Kolebką dla mnie miejski bruk
w kieszeni wytrych bokser, nóż
I choćbym głową o mur tłukł,
ja innej pracy nie znam już.
Kto dziś uczciwie pracować umie
ten jest bogaty, jak jaki król...
a ja tak zginę w tym wstrętnym tłumie
i tak mię gryzie nędza i ból.
Matka kobietą była uliczną...
ojciec łajdakiem - i wiecznie pił...
Patrzcie- jak młodość miałem ja śliczną
ze złodziejami człek tylko żył.
Kolebką ...
Ja tutaj płaczę, jak dziecko małe...
Za co pokuta? Czyż grzech to mój,
żem tak zmarnował to życie całe,
żem ja złoczyńca, żem ja dziś zbój....
Ja tutaj płaczę, tu na ulicy...
Jakiż to ze mnie uliczny zuch?...
Koledzy moi - to nożownicy...
nóż ostry w garści - to szczery druch...
Kolebką...
Dziś mi już wracać nawet nie pora...
trzebaby pracy uczyć się wprzód -
więc lepiej z nożem czekać wieczora,
by zaspokoić nędzę i głód....
......................
Cicho... w ulicy widzę dwa cienie -
trzeba uciekać daleko stąd -
bo mnie znów wsadzą w brudne więzienie....
......................
Lecz za cóż karać będzie mnie sąd??
Kolebką ...
Dodaj komentarz