«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Elegia starozakonna 247
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
Kazimierz Krukowski
Konrad Tom
0:00
0:00
Podobne teksty:
Gdy jesień się zaczyna 2
Astry jesienne 2
Jesienne marzenia 2
Mały, biedny skrzypek 2
Jesienny liść 2
Jesień (Konowalski, Markowski - Pawłowicz) 2
Melodia jesienna 2
Idę tak jesienią 2
tytuł:
Elegia starozakonna
gatunek:
dialog komiczny
muzyka:

Hipek:
Cicha jesień, Morycu.

Moryc:
Owszem, rzeczywiście

Hipek:
I się smutno mnie robi, gdy patrzę tak czule, jak z drzew ekspresem lecą polecone liście... Bez marek, bez adresów... Dlaczego?...

Moryc:
W ogóle. I ja także o Hipek w takie dni się czuję epes(?) lepszy, wytworny, jak stado żurawi. Ja miewam zagadnienia, ja się zapytuję... Co to jest? To jest życie i serce się krwawi.

Hipek:
Wspominam dawną miłość, tego(?) lat 30 współczesnej mojej żonie ja całuski kradłem, ja byłem narzeczony! O jakżem ją pieścił! Chciałem ją zjeść z zachwytu! Ah, czemu nie zjadłem...

Moryc:
Wiaterek gra mi o tym swój jesienny blues, grzybki w sadu o świcie ja zbierałem w podołek, minęło to! Się pytam dlaczego ...

Hipek:
Ah, lata uciekają jak motylek szybki, gdy myśliwy w dąbrowie go łapie do klatki...

Moryc:
Zmarynowane lata, zmarynowane grzybki! Gdzie jesteś, gdzie, młodości? O, ptaszki! O, kwiatki!

Hipek:
Choryś, Moryś? W twym sercu smutka jest co najmniej 75
%. Wyjedź, błędny duchu. Na wsi sobie jesienne mieszkanie wynajmij, pojedź z żoną. Opieka ci potrzebna.
Moryc:
Druhu! Ja w podróż zabrać żony nie mogę.

Hipek:
Czy żonie broń Boże coś dolega?

Moryc:
O nie mój Hiponie, lecz jest rozporządzenie obowiązujące - zabrania się surowo przewozić w wagonie rzeczy łatwozapalne, żrące i cuchnące! A Twoja co porabia?

Hipek:
Działa mnie na nerwy...

Moryc:
Co do co?

Hipek:
Co do wszystko. Smutne życie moje! Ona mówi i mówi i mówi, bez przerwy!

Moryc:
O czym?

Hipek:
Tego nie mówi.

Moryc:
Się pytaj!

Hipek:
Się boję!

Moryc:
A córki jak?

Hipek:
Dziękuję...

Moryc:
Jako małoletnie pamiętam już dziewiczki... I jak im się wiedzie?

Hipek:
Szóstą teraz wydałem za mąż.

Moryc:
No to świetnie!

Hipek:
Niezupełnie... Pięć starszych jeszcze w domu siedzi.

Moryc:
Tyle dzieci, dlaczego masz tyle? Czy żonę tak lubiłeś?

Hipek:
Nie, Moryc.

Moryc:
Tyś tak lubił dzieci?

Hipek:
Tyż nie.

Moryc:
Więc skąd ich tyle?

Hipek:
To rzeczy przebrzmione... Lubiłem tę robotę!

Moryc:
Która jest?

Hipek:
Po trzeciej.

Moryc:
Jesień, jesień, o Hipek! Czy możesz mój drogi do jutra mi...

Hipek:
Nie mogę.

Moryc:
Świnia!

Hipek:
A wzajemnie. Ale nie martw się, jesień wkrąg cudna.

Moryc:
Złam nogę. Pięć złotych nie dasz?! Łobuz!

Hipek:
Bardzo mi przyjemnie.
Popraw swój wzrok!
SM

Tekst od Bartłomieja.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Bartłomiej 2018-02-02 15:24
Skecz był wykonywany również przez duet Michnikowski-Dziewoński pod nieco zmienionym zakończeniem - dla fanów szmoncesu pozycja obowiązkowa
A jako że nagranie jest też tutaj to umieszczam jego tekst, którego niestety nikt do tej pory nie wstawił...

Hipek: Cicha jesień, Morycu.
Moryc: Owszem, rzeczywiście
Hipek: I się smutno mnie robi, gdy patrzę tak czule, jak z drzew ekspresem lecą polecone liście... Bez marek, bez adresów... Dlaczego?...
Moryc: W ogóle. I ja także o Hipek w takie dni się czuję epes(?) lepszy, wytworny, jak stado żurawi. Ja miewam zagadnienia, ja się zapytuję... Co to jest? To jest życie i serce się krwawi.
Hipek: Wspominam dawną miłość, tego(?) lat 30 współczesnej mojej żonie ja całuski kradłem, ja byłem narzeczony! O jakżem ją pieścił! Chciałem ją zjeść z zachwytu! Ah, czemu nie zjadłem...
Moryc: Wiaterek gra mi o tym swój jesienny blues, grzybki w sadu o świcie ja zbierałem w podołek, minęło to! Się pytam dlaczego ... (proszę uzupełnić końcówkę zdania bo nie za bardzo rozumiem co Krukowski tam mówi).
Hipek: Ah, lata uciekają jak motylek szybki, gdy myśliwy w dąbrowie go łapie do klatki...
Moryc: Zmarynowane lata, zmarynowane grzybki! Gdzie jesteś, gdzie, młodości? O, ptaszki! O, kwiatki!
Hipek: Choryś, Moryś? W twym sercu smutka jest co najmniej 75%. Wyjedź, błędny duchu. Na wsi sobie jesienne mieszkanie wynajmij, pojedź z żoną. Opieka ci potrzebna.
Moryc: Druhu! Ja w podróż zabrać żony nie mogę.
Hipek: Czy żonie broń Boże coś dolega?
Moryc: O nie mój Hiponie, lecz jest rozporządzenie obowiązujące - zabrania się surowo przewozić w wagonie rzeczy łatwozapalne, żrące i cuchnące! A Twoja co porabia?
Hipek: Działa mnie na nerwy...
Moryc: Co do co?
Hipek: Co do wszystko. Smutne życie moje! Ona mówi i mówi i mówi, bez przerwy!
Moryc: O czym?
Hipek: Tego nie mówi.
Moryc: Się pytaj!
Hipek: Się boję!
Moryc: A córki jak?
Hipek: Dziękuję...
Moryc: Jako małoletnie pamiętam już dziewiczki... I jak im się wiedzie?
Hipek: Szóstą teraz wydałem za mąż.
Moryc: No to świetnie!
Hipek: Niezupełnie... Pięć starszych jeszcze w domu siedzi.
Moryc: Tyle dzieci, dlaczego masz tyle? Czy żonę tak lubiłeś?
Hipek: Nie, Moryc.
Moryc: Tyś tak lubił dzieci?
Hipek: Tyż nie. (wiem, że pisze się też, ale na nagraniu pan Krukowski wyraźnie mówi "tyż")
Moryc: Więc skąd ich tyle?
Hipek: To rzeczy przebrzmione... Lubiłem tę robotę!
Moryc: Która jest?
Hipek: Po trzeciej.
Moryc: Jesień, jesień, o Hipek! Czy możesz mój drogi do jutra mi...
Hipek: Nie mogę.
Moryc: Świnia!
Hipek: A wzajemnie. Ale nie martw się, jesień wkrąg cudna.
Moryc: Złam nogę. Pięć złotych nie dasz?! Łobuz!
Hipek: Bardzo mi przyjemnie.


kierownik 2018-02-02 15:30
Łoooo! Dzięki!
Bartłomiej 2018-02-05 15:45
Służę uprzejmie
Tylko jeśli pan Kierownik łaskaw to może by usunąć te moje dopiski do niektórych zwrotów (np. w przypadku "tyż") bo jak się patrzy na tekst to trochę to źle wygląda, przynajmniej moim zdaniem.
Dodaj komentarz