«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Kugielman w wojsku 67
Szukaj tytułu lub osoby
 Wykonawcy: 
Posłuchaj sobie
Gustaw Cybulski
na płycie
Płyta Polska
kat: 535 mx: 10574
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Antek w kinie”
Etykiety płyt
Kugielman w wojsku
Płyta Polska
Mx: No 10574
Kt: 535
 
Podobne teksty:
Jojne Karabin w koszarach 3
Jojne Karabin - nominacja 3
Jojne-Lotnikower 3
Jojne Karabin 3
Szafa 2
Rubin i Siapsielewicz 2
W łaźni 2
Kiepskie czasy 2
tytuł:
Kugielman w wojsku
gatunek:
monolog, szmonces
muzyka:
słowa:

Co to jest za interes dla mnie w wojsku? Oj, co ja potrzebuję chodzić, żeby się nauczyć chodzić, co? A za interesami to ja się mało nachodzę, co? Zapędzili nas do PKU. Przychodzę do tego PKU, to doktor powiada: ”Kugielman, zdrów?”, to ja powiadam, że nie powiem.
”Tak to nie, ja mam krótkiego wzroku, jak będzie kuń, nic nie widzę”. To on mnie prowadzi do okna i powiada: ”Kugielman, czy ty widzisz na dachu naprzeciwko gołębie?, ja się patrzę, powiadam: ”Nie, nic nie widzę panie doktór”, ”To ty masz dobry wzrok, tam wcale nie ma gołębie!”, to ja powiadam: ”Panie doktór, ja mam bicie (bycze?) serce! Jak ja wyjdę na pierwsze piętro, to ja już chodzić nie mogę!”, to on powiada: ”Nic nie szkodzi. Wojna się odbywa na parterze”.
To potem nas zestawili do kupy, parę kilkanaście goi, parę kilkanaście Żydki i odprowadzili nas do kazarmy (koszary). Przy boku tu szła moja narzeczona, Małcia. Ona tak płakała, tak płakała, że mnie się żałośnie robiło! Dała mnie na pamiątkę jajki na twardo... Co my przysiedli do kazarmy, to ja sobie siadłem na tapczanu i tak żałośnie płakałem, że te jajka ... byli całkiem mokry!
Rano siedzę sobie na podwórze, siedzę, przechodzi taki kapral i jeszcze krzyczy: ”Baczność!”. Powiadam (?), myślę sobie ”Niech sobie ten pan baczność się martwi, ja się nazywam Kugielman!”. Znów on powiada ”Baczność!”. Aż dziwnie na same w ucho! To ja powiadam ”Panie kapral, ja się nazywam Kugielman, nie baczność”. Uj, co on się rzucił na mnie, co on co on ..., że mnie każe pobić. Potem, że mnie każe rozstrzelać, potem że mnie każe posiekać, a moje flaki to psom na pożarcie na koszerne kiełbaski, no! To ja sobie myślę: ”To jest żaden dla mnie interes”. Powiadam: ”Panie sierżantu, ja chciałem proszę pana zapytać o takie fiksacje wojenne”, ”Jakie fiksacje? Taktyki?”, ”Może być. Proszę pana, czy jak ułan jest chory, czy kuń idzie na wojnę?”. On powiada ”Nie.”. A jak kuń jest chory, czy ułan idzie na wojnę? On powiada: ”Tyż nie”. To ja powiadam: ”Panie sierżantu, ja strasznie kocham chore kunie, ja bym strasznie chciał być siostra miłosierdzia do chorych kuni”. A ponieważ on mnie bardzo lubiał i chciał, żeby jak najprędzej się wyzbyć mnie, jak on mówił ”do jasnej cholery”, to on mnie tam przydzielił. To ja byłem w szpitalu siostra miłosierdzia do chorych kuni.
Popraw swój wzrok!
SM

Przepisał Bartłomiej.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Bartłomiej 2019-04-19 17:00
Co to jest za interes dla mnie w wojsku? Oj, co ja potrzebuję chodzić, żeby się nauczyć chodzić, co? A za interesami to ja się mało nachodzę, co? Zapędzili nas do PKU. Przychodzę do tego PKU, to doktor powiada: "Kugielman, zdrów?", to ja powiadam, że nie powiem.
"Tak to nie, ja mam krótkiego wzroku, jak będzie kuń, nic nie widzę". To on mnie prowadzi do okna i powiada: "Kugielman, czy ty widzisz na dachu naprzeciwko gołębie?, ja się patrzę, powiadam: "Nie, nic nie widzę panie doktór", "To ty masz dobry wzrok, tam wcale nie ma gołębie!", to ja powiadam: "Panie doktór, ja mam bicie (bycze?) serce! Jak ja wyjdę na pierwsze piętro, to ja już chodzić nie mogę!", to on powiada: "Nic nie szkodzi. Wojna się odbywa na parterze".
To potem nas zestawili do kupy, parę kilkanaście goi, parę kilkanaście Żydki i odprowadzili nas do kazarmy (koszary). Przy boku tu szła moja narzeczona, Małcia. Ona tak płakała, tak płakała, że mnie się żałośnie robiło! Dała mnie na pamiątkę jajki na twardo... Co my przysiedli do kazarmy, to ja sobie siadłem na tapczanu i tak żałośnie płakałem, że te jajka ... byli całkiem mokry!
Rano siedzę sobie na podwórze, siedzę, przechodzi taki kapral i jeszcze krzyczy: "Baczność!". Powiadam (?), myślę sobie "Niech sobie ten pan baczność się martwi, ja się nazywam Kugielman!". Znów on powiada "Baczność!". Aż dziwnie na same w ucho! To ja powiadam "Panie kapral, ja się nazywam Kugielman, nie baczność". Uj, co on się rzucił na mnie, co on co on ..., że mnie każe pobić. Potem, że mnie każe rozstrzelać, potem że mnie każe posiekać, a moje flaki to psom na pożarcie na koszerne kiełbaski, no! To ja sobie myślę: "To jest żaden dla mnie interes". Powiadam: "Panie sierżantu, ja chciałem proszę pana zapytać o takie fiksacje wojenne", "Jakie fiksacje? Taktyki?", "Może być. Proszę pana, czy jak ułan jest chory, czy kuń idzie na wojnę?". On powiada "Nie.". A jak kuń jest chory, czy ułan idzie na wojnę? On powiada: "Tyż nie". To ja powiadam: "Panie sierżantu, ja strasznie kocham chore kunie, ja bym strasznie chciał być siostra miłosierdzia do chorych kuni". A ponieważ on mnie bardzo lubiał i chciał, żeby jak najprędzej się wyzbyć mnie, jak on mówił "do jasnej cholery", to on mnie tam przydzielił. To ja byłem w szpitalu siostra miłosierdzia do chorych kuni.
Dodaj komentarz