«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Precz z wódką 83
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
Ignacy Ulatowski
styczeń 1931 r.
na płycie
Columbia
kat: 18447-F mx: 112757
1931 rok
ze zbiorów:
www.lemko.org
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Przygoda Magdy”
Etykiety płyt
Precz z wódką
Columbia
Mx: 112757
Kt: 18447-F
kolekcja: www.lemko.org
Podobne teksty:
Co będziemy pić? 3
Zaczęło się od jednej czystej 3
Nie płacz, Zuzanna 3
Kompania musi być murowana 3
Pijmy zdrowie 3
Jeden koniak, jeden rum 3
Szkoda nocy 3
Kieliszek czystej wódki 3
tytuł:
Precz z wódką
gatunek:
monolog komiczny
muzyka:
rok:?
1931
słowa:

Z tamtej strony Wisły kąpała się wrona,
mój przyjaciel myślał, że to moja żona, oj dana.

Precz z wódką! Up! Niech żyje dwa razy cedzony (destylowany) spirytus!
Otóż widzicie, miałem wczoraj sprawę okolicznościową. Spotyka mnie Felek Siupalski i powiada: ”Najdroższy przyjacielu, grypa panuje, ale jak pociągniesz spirytusu, to jesteś zdrów na cement”. A ja do niego: ”Feluchna, znamy się od szczeniaka, ale do knajpy nie pójdę. A wiesz, dlaczego? Po pierwsze: niepijący jestem. Po drugie: wtrąbiłem już trzy butelki. A po trzecie: to chodź przyjacielu, bo kto się od sznapsa odmawia. I poszliśmy.
W knajpie była już cała ferajna: Julek Szmaciak, Kundzia Piernikarka, była wątróbka, była rybka, był Hipek Fijołek, a gazu, bracie, o raju! Kelner nam przez lejek do gęby lał, jak inteligentnym świniarzom.
Wychodzimy, niebo wygwiżdżone, ptaszki pachną, kwiatki świergotają, a Kundzia się odzywa: „Robimy tramwaj! Ja będę elektryka, a wy pasażerami. Więc jazda na elektrykę!”
Zdenerwowałem się okrutnie i mówię: „Paszoł, pendelewicze, z pijakami nie mam stosunków” i poszłem. Precz z wódką! Up! Niech żyje dwa razy cedzony spirytus!
Dochodzę do przystanku i czekam. Przychodzi do mnie policjant i mówi: „Zalany obyrwatelu, na co czekasz?” A ja mówię, że na tramwaj. A ten z gębą „Nie wiesz, że o 12 godzinie tramwaje już nie chodzą?”. Myślałem, że go sztuknę, bo jak tramwaje nie chodzą, to po cholerę szyny leżą? I poszłem.
Idę, a tu mi latarnia zatrzymuje drogę. Latarnia nie chce ustąpić i ja nie chcę ustąpić, bo kto? ja chamskiej latarni ustąpię? Ona nic i ja nic. Ja nic i ona nic. Odsuń się, mówię, a ona nic. Bęc ją nogą, ona nic. A mnie zaczęła boleć noga z ciotecznym odciskiem i rozpłakałem się, jak ten mały pędrak zbity przez matkę, że alarmował za późno i zwilżył pieluchy. I myślę sobie – wódka naród gubi. Precz z wódką! Up! Niech żyje dwa razy cedzony pirytus!
Ale pić już nie będę, myślę sobie, i poszłem do drugiej knajpy. Nie wiem, czy się latarnia na mnie poskarżyła, bo wyrzucili mnie z knajpy na zbity łeb i skręcenie kiszek. Nie ma sprawiedliwości, myślę sobie, i idę do domu. Domy tańczą, ja też. Strasznie deszcz leje, ja też moknę na deszczu. Dochodzę do moich drzwi i przez dwie godziny nie mogę otworzyć zamka. Dopiero patrzę, że się omyliłem, bo klucz palę w gębie, a papierosem chcę drzwi otworzyć. Ale więcej nie piję! Precz z wódką! Up! Niech żyje dwa razy cedzony spirytus!
Popraw swój wzrok!
SM

Tekst przepisała Iwona.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Iwona 2019-03-23 15:01
przepisuję!
kierownik 2019-03-23 15:21
Jeśli trzeba oryginał, to wystawię. I
Iwona 2019-03-23 16:46
Z tamtej strony Wisły kąpała się wrona,
mój przyjaciel myślał, że to moja żona, oj dana.
Precz z wódką! Up! Niech żyje dwa razy cedzony(?) spirytus!
Otóż widzicie, miałem wczoraj sprawę okolicznościową. Spotyka mnie Felek Siupalski i powiada: "Najdroższy przyjacielu, grypa panuje, ale jak pociągniesz spirytusu, to jesteś zdrów na cement".A ja do niego: "Feluchna, znamy się od szczeniaka, ale do knajpy nie pójdę. A wiesz, dlaczego? Po pierwsze: niepijący jestem. Po drugie: wtrąbiłem już trzy butelki. A po trzecie: to chodź przyjacielu, bo kto się od sznapsa odmawia. I poszliśmy.
W knajpie była już cała ferajna: Julek Szmaciak, Kundzia Piernikarka, była wątróbka, była rybka, był Hipek Fijołek, a gazu, bracie, o raju!
Kelner nam przez lejek do gęby lał, jak inteligentnym świniarzom. Wychodzimy, niebo wygwiżdżone, ptaszki pachną, kwiatki świergotają, a Kundzia się odzywa: „Robimy tramwaj. Ja będę elektryka, a wy pasażerami. Więc jazda na elektrykę!”
Zdenerwowałem się okrutnie i mówię: „Paszoł, pendelewicze, z pijakami nie mam stosunków” i poszłem. Precz z wódką! Up! Niech żyje dwa razy( cedzony (?) spirytus!
Dochodzę do przystanku i czekam. Przychodzi do mnie policjant i mówi: „Zalany obywatelu, na co czekasz?” A ja mówię, że na tramwaj. A ten z gębą „Nie wiesz, że o 12 godzinie tramwaje już nie chodzą?”. Myślałem, że go sztuknę, bo jak tramwaje nie chodzą, to po cholerę szyny leżą i poszłem. Idę, a tu mi latarnia zatrzymuje drogę. Latarnia nie chce ustąpić i ja nie chcę ustąpić, bo kto? ja chamskiej latarni ustąpię? Ona nic i ja nic. Ja nic i ona nic. Odsuń się, mówię, a ona nic. Bęc ją nogą, ona nic. A mnie zaczęła boleć noga z ciotecznym (?) odciskiem i rozpłakałem się, jak ten mały pędrak zbity przez matkę, że alarmował za późno i zwilżył pieluchy. I myślę sobie – wódka naród gubi. Precz z wódką! Up! Niech żyje dwa razy cedzony (?) spirytus! Ale pić już nie będę, myślę sobie, i poszłem do drugiej knajpy. Nie wiem, czy się latarnia na mnie poskarżyła, bo wyrzucili mnie z knajpy na zbity łeb i skręcenie kiszek. Nie ma sprawiedliwości, myślę sobie, i idę do domu. Domy tańczą, ja też. Strasznie deszcz leje, ja też moknę na deszczu. Dochodzę do moich drzwi i przez dwie godziny nie mogę otworzyć zamka. Dopiero patrzę, że się omyliłem, bo klucz palę w gębie, a papierosem chcę drzwi otworzyć. Ale więcej nie piję! Precz z wódką! Up! Niech żyje dwa razy cedzony (?) spirytus!
Dodaj komentarz