«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS

Wywiad z Janem Ciżyńskim z 1975 r. - prowadzi Jan Zagozda 223

tytuł:

Wywiad z Janem Ciżyńskim z 1975 r. - prowadzi Jan Zagozda

gatunek:
wywiad
oryginał z:?
1975 roku
info:
Wywiad z programu „Przeboje Czterdziestolatków” Jana Zagozdy z 1975 r. Zapowiada młodziutki Tadeusz Sznuk.

- W dzisiejszej audycji „Przeboje czterdziestolatków” śpiewać będzie pan Jan Ciżyński. 
Panie Janie, czy pan by mógł powiedzieć coś o początkach swojej pracy artystycznej? Kiedy pan zaczął pracować w radio i kiedy pan nagrał swoje pierwsze płyty?
- Więc zacząłem w radio pracować od roku tysiąc dziewięćset trzydziestego trzeciego. Poszedłem na przesłuchanie do radia, gdzie akompaniował mi profesor Ludwik Urstein i od razu, jakoś tak życzliwie mnie przyjął, uśmiechnął się do mnie i mówi: przejdzie pan.
No i przeszedłem wtenczas. W komisji był profesor Lachman, dyrektor Rudnicki, Jaworski. I od tego czasu zacząłem już tak stałe występy w radio samodzielnie. W różnych koncertach – muzyki poważnej, rozrywkowej, ludowej.
Radiosłuchacze napisali moc listów, no i to otworzyło mi jakby drogę do dalszych nagrań. Zainteresował się mną pan Tempel z Syrena Record. Dałem początkowo te nagranie jedną płytę, która po trzech dniach wyszła na rynek, „Szumi sosna, szumi”, a potem nagrałem sześć piosenek nowych, a przed samym wybuchem wojny śpiewałem na wystawie radiowej w YMCA'e z orkiestrą Tychowskiego. Występował ze mną Tom, Lawiński i Brochwiczówna.
Później nagrywałem jeszcze kilka piosenek, ale już to był trzydziesty dziewiąty rok, wybuchła wojna i przerwała całą moją pracę.
W czasie okupacji nie występowałem oficjalnie nigdzie, aczkolwiek Niemcy mnie wzywali kilkakrotnie i chcieli wysłać do Wiednia, do operetki. Musiałem się kryć i nie występowałem. W czasie okupacji poznałem też pana Wejmana Mieczysława i myśmy zaczęli takie konspiracyjne, tajne nagrywanie płyt gramofonowych w piwnicy na Mokotowie. Pierwsze próbki nam się udawały, cieszyliśmy się bardzo, nawet taką jedną audycję, została puszczona przed szczekaczki warszawskie, różnych polskich piosenek, prawda, jednocześnie hymn państwowy i nie wiadomo skąd na Dworcu Wschodnim, zdaje się, przyszły trzy wagony płyt radzieckich, jakoś tam kolejarze się (do) tych płyt dostali i my te płyty sprzedawaliśmy. Władysław Reisen (?), Lemieszow, Miliza Korjus, ponadto piosenki wojskowe radzieckie. I był taki incydent na Pańskiej 6, gdzie mieszkałem, Kisielewski przychodził do mnie, brał płyty i sprzedawał, bo z tegośmy się utrzymywali. I kiedy wyszedł z mojego mieszkania, patrol niemiecki go zatrzymał. Struchlałem, ale z wierzchu leżały dwie płyty Beniamino Gigli, prawda, nagrania niemieckie, a pod spodem były płyty radzieckie. Więc wartownicy niemieccy zobaczyli, że są te płyty, prawda, niemieckie, wzięli jedną taką płytę od niego, a dalej nie zaglądali, upiekło się, udało się. 
No, powstanie warszawskie chodziłem z mandoliną na szańcach i uczyłem śpiewać tą piosenkę ”Warszawskie dzieci idziemy w bój, za każdy kamień twój stolico damy krew”. 
Po wyzwoleniu od razu pan Wejman wrócił do tej myśli nagrywania płyt gramofonowych. Nabył mikrofony różnego rodzaju, zbudował studio w Poznaniu na Kościelnej 17 i ja przyjechałem nagrywać. Pierwszy raz nagrania były takie bardzo słabiutkie, ale zapał był ogromny i chęć. No i odbiorcy czekali na te płyty, więc trzeba było to robić. Wszyscy pragnęli polskiej muzyki, polskiej piosenki, której nie było przez pięć lat okupacji.
Nagrałem dość dużo tych płyt, o różnych miastach, o Poznaniu, o Warszawie, o... (Łodzi – ”Pieśń o Łodzi” – też dostępna na stronie – przyp. kierownika)
- No właśnie, czy pamięta pan, jak pan nagrywał ”Piosenkę o mojej Warszawie”?
- No mówiąc szczerze łzy miałem w oczach i nie mogłem śpiewać, coś mnie podchodziło pod... pod gardło, ściskało serce. Nie mogłem śpiewać, ta piosenka była taka wzruszająca, taka jakaś bliska, a jednocześnie chciałem ją jak najlepiej zaśpiewać i... Nie, nie wychodziło mi to wszystko, ale w końcu zaśpiewałem i ona jest taka właśnie bardzo, jakaś… Więcej tam w niej serca niż melodii może. Aczkolwiek ludzie wszyscy ją zrozumieli warszawiacy i tak samo czuli to samo co ja. Warszawa była w gruzach, nie tak jak dziś, tak, jest piękna, nowa, kwitnąca, coraz, coraz piękniejsza.

Jak uśmiech dziewczyny kochanej
Jak Wiosny budzącej się wiew
Jak świergot jaskółek nad ranem
Młodzieńcze uczucia nieznane
Jak rosa błyszcząca na trawie
Miłości rodzącej się zew
Tak serce raduje piosenki tej śpiew
Piosenki o mojej Warszawie

Warszawo kochana, Warszawo
Tyś treścią mych marzeń, mych snów
Radosnych przechodniów twych lawą
Ulicznym rozgwarem i wrzawą

Ty wołasz mnie, wołasz, stęskniona
Upojnych piosenek i słów
Jak bardzo dziś pragnę zobaczyć cię znów
O, moja Warszawo wyśniona

Jak pragnąłbym krokiem beztroskim
Przemierzyć przestrzeni twej szmat
Bez celu się przejść Marszałkowską
Na Wisłę napatrzeć się z mostu

Dziewiątką pojechać w Aleje
Krakowskiem się wpleść w Nowy Świat
I ujrzeć, jak dawniej, za młodych mych lat
Jak do mnie, Warszawo, się śmiejesz

Ja wiem, żeś ty dzisiaj nie taka
Że krwawe przeżywasz dziś dni
Że rozpacz i ból cię przygniata
Że muszę nad tobą zapłakać

Lecz taką, jak żyjesz w pamięci
Przywrócę ofiarą swej krwi
I wierz mi, Warszawo, prócz piosnki i łzy
Jam gotów ci życie poświęcić

- A potem były następne piosenki, takie jak ”Serce w plecaku”...
- ”Ukochana ja wrócę”, prawda, nagrywaliśmy też. Ponadto z dużą orkiestrą ”Czerwone maki na Monte Cassino” nagrałem. Nagrywaliśmy to, zdaje się, dwa dni. Tak to trwało długo, wciąż nam nie wychodziło, ale w końcu brzmi to przyjemnie. Za te ”Czerwone maki” otrzymałem z Londynu kwiaty od polskich lotników, oficerów, którzy, prawda, powalczyli na froncie zachodnim. Otrzymałem piękne kwiaty w zimę, były w takim celofanie cudnym, lotniczą pocztą przyszły. To były moje pierwsze kwiaty po wyzwoleniu.

Czy widzisz te gruzy na szczycie?
Tam wróg twój się kryje, jak szczur
Musicie! Musicie! Musicie!
Za kark wziąć i strącić go z chmur

I poszli szaleni, zażarci
I poszli zabijać i mścić
I poszli, jak zawsze, uparci
Jak Polskę i honor się bić

Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew
Po tych makach szedł żołnierz i ginął
Lecz od śmierci silniejszy był gniew

Przejdą lata i wieki przeminą
Pozostaną ślady dawnych dni
I tylko maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosły krwi

- W okresie były bardzo modne tanga, a ponieważ do mody na tanga wracamy, chciałbym państwu przypomnieć tango śpiewane przez pana Jana Ciżyńskiego. Którą płytę by Pan chciał usłyszeć?
- ”Chryzantemy złociste”, takie przedwojenne tango, które śpiewałem w Akademickiej Cyganerii. Myśmy mieli taki teatrzyk akademicki. No i Zbigniew Maciejowski napisał ”Chryzantemy” i był na tych wszystkich koncertach i wieczorkach i ja te ”Chryzantemy” śpiewałem. Po wojnie te ”Chryzantemy”, prawda, nagrałem na płytach ”Melodje”.

Chryzantemy złociste
W kryształowym wazonie
Stoją na fortepianie
Kojąc smutek i żal

Poprzez łzy srebrno-mgliste
Do nich wyciągam dłonie
Szepcząc wciąż jedno zdanie
Czemuś odeszła w dal

Nic mnie dzisiaj nie cieszy
Gdy skończyły się sny
Któż me serce uleczy
I otrze z oczu łzy

Chryzantemy złociste
Uśmiechnijcie się do mnie
Może wśród dawnych wspomnień
Zaginie żal

- Patrzę w ten stary katalog płyt i widzę, że pan Jan Ciżyński śpiewa tango Tadeusza Kwiecińskiego ”Mewy”. Pamięta pan, jak pan to tango nagrywał?
- Tak, bo Tadzio Kwieciński przyniósł mi swoje nuty i szereg innych nut. Jak zawsze był taki pogodny, radosny, dowcipny, pełen pomysłów. No i nagraliśmy to tango wtenczas. To też technicznie może nie jest takie dobre, ale sama kompozycja jest piękna, ładna, jak wszystkie kompozycje Kwiecińskiego, już dziś nieżyjącego już kompozytora.

Jak mewy wędrujemy po morzach
Gdzie szkarłatne są zorze i burz ulewy
W tej porze w Rio słońce już gorze
A błękitna w Bosforze kwitnie noc

W dalekie kraje
Tak zawsze płynąć i wszędzie być!
Świat się baśnią staje
Dlatego choćby warto jest żyć

Jak mewy ciągle z fali na falę
Co dzień dalej i dalej mkniemy w świat

- Jak wiemy, pan Jan Ciżyński jest doskonały w piosenkach ludowych i tutaj na płytach z tego okresu mamy duży wybór tych piosenek. Którą piosenkę nam pan poleca?
- No chciałbym kujawiak ”Basia” dać, bo to jest taka piosenka napisana przez mojego serdecznego przyjaciela, już nieżyjącego dzisiaj, Edwarda Ciukszę. On na poczekaniu ją napisał dla swojej córeczki Basi.

Nad ruczajem szumią drzewa
I cichutko zboże się kołysze
Nad ruczajem kłos dojrzewa
W przedwieczornej ciszy

Basia rzewną piosnkę śpiewa
Śpiewa sobie nikt jej nie usłyszy
Nad ruczajem szumią drzewa
W przedwieczornej, wiejskiej ciszy

Wyszła w pole Basia miła
Przesłoniła ręką modre oczy
I serdecznie się dziwiła
Jaki świat uroczy

Kraśną chustkę włóż na głowę
Nóżki obuj w pantofelki nowe
Przegnaj smutki, bądź wesołą
Kujawiaczka zatańcz w koło

- Mam takie wesołe piosenki, jak ”Oberki wilanowskie” z tekstami takimi naszymi, mazowskimi, potem ”Poczkaj, poczkaj, powiem mamie”, ”Siwy koń” z Martą Mirską, które technicznie już są lepiej nagrane.
- Właśnie, to bardzo sympatyczny duet i raczej nagranie unikalne.
- Tak, bo to było takie przypadkowe spotkanie. Marta Mirska przyjechała, ja przyjechałem do Poznania, orkiestra już siedziała, tekstu nie znałem, melodii nie znałem, na poczekaniu to wszystko było robione. Stanęliśmy przy jednym mikrofonie i udało się no, chociażby Olgierd Straszyński nieżyjący kompozytor i dyrygient mówią, że to bardzo dobre, udane nagranie.

Siwy koń, siwy koń
Malowane sanki
Pojadę ja nimi
Do mojej kochanki

Wszystkie konie dobre
Najlepszy mój siwy
Przepłynął Wisełkę
Nie zamoczył grzywy

Nie zamoczył grzywy
Ani siodełeczka
Bo mu poprawiła
Moja kochaneczka

Najlepsza furmanka
Konika siwego
Najlepsza kochanka
Z dziewczęcia młodego

Dobra też furmanka
Konik jak kasztanka
Dobra jest żoneczka
Gdy jej imię Hanka

Z góry jedź, z góry jedź
Na dolinie hamuj
Gdy cię dziewczę kocha
Szanujże ją, szanuj

                            
                            
Objaśnienia:
1) Aleje Ujazdowskie
-
w piosence polskiej zazwyczaj Aleje Ujazdowskie, ulica w Warszawie
2) Miliza Korjus
-
amerykańska aktorka filmowa i teatralna oraz śpiewaczka operowa pochodzenia polsko-estońskiego.
3) Nowy Świat
-
tutaj to zazwyczaj ulica w Warszawie, czasem też USA
4) YMCA
-
Young Men’s Christian Association, dosł. Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej (Wiki)

Przepisał Pan Bartosz.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?), (abc?) - tekst poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - tekst jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - tekst przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Daniel 2024-07-09 21:29
A nagranie będzie? 😉
Daniel 2024-07-09 21:30
No i jest, jak szybko
Rubin 2024-07-09 21:47
Jaki piękny, kresowy akcent ☺️
Iwona 2024-07-10 09:13
Kłania się korekta:
w.10 wtenczas (razem!)
w.16 "Szumi sosna, szumi"
Pan Bartosz 2024-07-10 10:21
Dostanę za przepisanie medal z czekolady?

Później nagrywałem jeszcze kilka piosenek, ale już to był trzydziesty dziewiąty rok, wybuchła wojna i przerwała całą moją pracę.
W czasie okupacji nie występowałem oficjalnie nigdzie, aczkolwiek niemcy mnie wzywali kilkakrotnie i chcieli wysłać do Wiednia do operetki. Musiałem się kryć i nie występowałem. W czasie okupacji poznałem też Pana Wejmana Mieczysława i myśmy zaczęli takie konspiracyjne, tajne nagrywanie płyt gramofonowych w piwnicy na Mokotowie. Pierwsze próbki nam się udawały, cieszyliśmy się bardzo, nawet taką jedną audycję, została puszczona przed szczkaczki warszawskie, różnych polskich piosenek, prawda, jednocześnie hymn państwowy i nie wiadomo skąd na dworcu wschodnim, zdaje się, przyszły trzy wygodny płyt radzieckich, jakoś tam kolejarze się tych płyt dostali i my te płyty sprzedawaliśmy , ponadto piosenki wojskowe radzieckie. I był taki incydent na Pańskiej 6, gdzie mieszkałem, Kisielewski przychodził do mnie, brał płyty i sprzedawał, bo z tegośmy się utrzymywali. I kiedy wyszedł z mojego mieszkania, patrol niemiecki go zatrzymał Struchlałem, ale z wierzchu leżały dwie płyty bynajmniej Nogilli(?), prawda, nagrania niemieckie, a pod spodem były płyty radzieckie. Więc wartownicy niemieccy zobaczyli, że są te płyty, prawda, niemiec- wzięli jedną taką płytę od niego, a dalej nie zaglądali, upiekło się, udało się. No, powstanie warszawskie chodziłem z mandoliną na szańcach i uczyłem śpiewać tą piosenkę "Warszawskie dzieci idziemy w bój, za każdy kamień twój stolico damy krew". Po wyzwoleniu od razu Pan Wejman wrócił do tej myśli nagrywania płyt gramofonowych. Nabył mikrofony różnego rodzaju, zbudował studio w Poznaniu na Kościelnej 17 i ja przyjechałem nagrywać. Pierwszy raz nagrania były takie bardzo słabiutkie, ale zapał był ogromny i chęć. no i odbiorcy czekali na te płyty, więc trzeba było to robić, wszyscy pragnęli polskiej muzyki, polskiej piosenki, której nie było przez pięć lat okupacji.
Nagrałem dość dużo tych płyt, o różnych miastach, o Poznaniu, o Warszawie, o...
-No właśnie, czy Pamięta Pan "Piosenkę o mojej Warszawie"?
-No mówiąc szczerze łzy miałem w oczach i nie mogłem śpiewać, coś mnie podchodziło pod... Pod gardło, ściskało serce. Nie mogłem śpiewać, ta piosenka taka wzruszająca, taka jakaś bliska, a jednocześnie chciałem ją jak najlepiej zaśpiewać i... Nie-nie wychodziło mi to wszystko, ale w końcu zaśpiewałem i ona jest taka właśnie bardzo, jakaś, więcej tam w niej serca niż melodii może. Aczkolwiek ludzie wszyscy ją zrozumieli warszawiacy i tak samo czuli to samo co ja. Warszawa była w gruzach, nie tak jak dziś, tak, jest piękna, nowa, kwitnąca, coraz, coraz piękniejsza.
Jak uśmiech dziewczyny kochanej
Jak Wiosny budzącej się wiew
Jak świergot jaskółek nad ranem
Młodzieńcze uczucia nieznane
Jak rosa błyszcząca na trawie
Miłości rodzącej się zew
Tak serce raduje piosenki tej śpiew
Piosenki o mojej Warszawie

Warszawo kochana, Warszawo
Tyś treścią mych marzeń, mych snów
Radosnych przechodniów twych lawą
Ulicznym rozgwarem i wrzawą

Ty wołasz mnie, wołasz, stęskniona
Upojnych piosenek i słów
Jak bardzo dziś pragnę zobaczyć cię znów
O, moja Warszawo wyśniona

Jak pragnąłbym krokiem beztroskim
Przemierzyć przestrzeni twej szmat
Bez celu się przejść Marszałkowską
Na Wisłę napatrzeć się z mostu

Dziewiątką pojechać w Aleje
Krakowskiem się wpleść w Nowy Świat
I ujrzeć, jak dawniej, za młodych mych lat
Jak do mnie, Warszawo, się śmiejesz

Ja wiem, żeś ty dzisiaj nie taka
Że krwawe przeżywasz dziś dni
Że rozpacz i ból cię przygniata
Że muszę nad tobą zapłakać

Lecz taką, jak żyjesz w pamięci
Przywrócę ofiarą swej krwi
I wierz mi, Warszawo, prócz piosnki i łzy
Jam gotów ci życie poświęcić

-A potem były następne piosenki, takie jak "Serce w plecaku"...
-"Ukochana ja wrócę", prawda, nagrywaliśmy też Pondto z dużą orkiestrą "Czerwone maki na Monte Cassino" nagrałem. Nagrywaliśmy to, zdaje się, dwa dni. Tak to trwało długo, wciąż nam nie wychodziło, ale w końcu brzmi to przyjemnie. Za te czerwone maki otrzymałem z Londynu kwiaty od polskich lotników, oficerów, którzy, prawda, powalczyli na froncie zachodnim Otrzymałem piękne kwiaty w zimę, były w takim celofanie cudnym, lotniczą pocztą przyszły. To były moje pierwsze kwiaty po wyzwoleniu

Czy widzisz te gruzy na szczycie?
Tam wróg twój się kryje, jak szczur
Musicie! Musicie! Musicie!
Za kark wziąć i strącić go z chmur

I poszli szaleni, zażarci
I poszli zabijać i mścić
I poszli, jak zawsze, uparci
Jak Polskę i honor się bić

Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew
Po tych makach szedł żołnierz i ginął
Lecz od śmierci silniejszy był gniew

Przejdą lata i wieki przeminą
Pozostaną ślady dawnych dni
I tylko maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosły krwi

-W okresie były bardzo modne tanga, a ponieważ do mody na tanga wracamy, chciałbym państwu przypomnieć tango śpiewane przez Pana Jana Ciżyńskiego. Którą płytę by Pan chciał usłyszeć?
-"Chryzantemy złociste" takie przedwojenne tango, które śpiewałem w Akademickiej Cyganerii. Myśmy mieli taki teatrzyk akademicki. No i Zbigniew Maciejowski napisał chryzantemy i był na tych wszystkich koncertach i wieczorkach i ja te Chryzantemy śpiewałem. Po wojnie te Chryzantemy, prawda, nagrałem na płytach Melodje.

Chryzantemy złociste
W kryształowym wazonie
Stoją na fortepianie
Kojąc smutek i żal

Poprzez łzy srebrno-mgliste
Do nich wyciągam dłonie
Szepcząc wciąż jedno zdanie
Czemuś odeszła w dal

Nic mnie dzisiaj nie cieszy
Gdy skończyły się sny
Któż me serce uleczy
I otrze z oczu łzy

Chryzantemy złociste
Uśmiechnijcie się do mnie
Może wśród dawnych wspomnień
Zaginie żal

-Patrzę w ten stary katalog płyt i widzę, że Pan Jan Ciżyński śpiewa tango Tadeusza Kwiecińskiego "Mewy". Pamięta Pan, jak Pan to tango nagrywał?
-Tak, bo Tadzio Kwieciński przyniósł mi swoje nuty i szereg innych nut. Jak zawsze był taki pogodny, radosny, dowcipny, pełen pomysłów, no i nagraliśmy to tango w ten czas. To też technicznie może nie jest takie dobre, ale sama kompozycja jest piękna, ładna, jak wszystkie kompozycje Kwiecińskiego, już dziś nieżyjącego już kompozytora.

Jak mewy wędrujemy po morzach
Gdzie szkarłatne są zorze i burz ulewy
W tej porze w Rio słońce już gorze
A błękitna w Bosforze kwitnie noc

W dalekie kraje
Tak zawsze płynąć i wszędzie być!
Świat się baśnią staje
Dlatego choćby warto jest żyć

Jak mewy ciągle z fali na falę
Co dzień dalej i dalej mkniemy w świat

-Jak wiemy Pan Jan Ciżyński jest doskonały w piosenkach ludowych i tutaj na płytach z tego okresu mamy duży wybór tych piosenek. Którą piosenkę nam Pan poleca?
-No chciałbym kujawiak "Basia" dać. Bo to jest taka piosenka napisana przez mojego serdecznego przyjaciela, nieżyjącego już dzisiaj, Edwarda Ciukszę. Na poczekaniu ją napisał dla swojej córeczki Basi.

Nad ruczajem szumią drzewa
I cichutko zboże się kołysze
Nad ruczajem kłos dojrzewa
W przedwieczornej ciszy

Basia rzewną piosnkę śpiewa
Śpiewa sobie nikt jej nie usłyszy
Nad ruczajem szumią drzewa
W przedwieczornej, wiejskiej ciszy

Wyszła w pole Basia miła
Przesłoniła ręką modre oczy
I serdecznie się dziwiła
Jaki świat uroczy

Kraśną chustkę włóż na głowę
Nóżki obuj w pantofelki nowe
Przegnaj smutki, bądź wesołą
Kujawiaczka zatańcz w koło

-Mam takie wesołe piosenki, jak "Oberki wilanowskie" z tekstami takimi naszymi mazowskimi, a potem "Poczkaj poczkaj powiem mamie", "Siwy koń" z Martą Mirską, które technicznie już są lepiej nagrane.
-Właśnie, to bardzo sympatyczny duet i raczej nagranie unikalne.
-Tak, bo to było takie przypadkowe spotkanie. Marta Mirska przyjechała, ja przyjechałem do Poznania, orkiestra już siedziała, tekstu nie znałem, melodii nie znałem, na poczekaniu to wszystko było robione. Stanęliśmy przy jednym mikrofonie i udało się no, chociażby orkiestra (???) i kompozytor i dyrygient mówią, że to bardzo dobre, udane nagranie.

Siwy koń, siwy koń
Malowane sanki
Pojadę ja nimi
Do mojej kochanki

Wszystkie konie dobre
Najlepszy mój siwy
Przepłynął Wisełkę
Nie zamoczył grzywy

Nie zamoczył grzywy
Ani siodełeczka
Bo mu poprawiła
Moja kochaneczka

Najlepsza furmanka
Konika siwego
Najlepsza kochanka
Z dziewczęcia młodego

Dobra też furmanka
Konik jak kasztanka
Dobra jest żoneczka
Gdy jej imię Hanka

Z góry jedź, z góry jedź
Na dolinie hamuj
Gdy cię dziewczę kocha
Szanujże ją, szanuj

Koniki u rzeki
W pobliżu jeziora
Dajże, dziewczę, buzi
Nie czekaj wieczora

Dziewczyno, kocham cię
Nie oddam nikomu
Konia mam i wóz mam
Zawiozę do domu
Pan Bartosz 2024-07-10 10:51
Do tekstu przepisanego dopisać należy tytuły radzieckich piosenek odebranych z wagonów, ja nie posiadam kompetencji aby to zrobić 😉
Mateusz K. 2024-07-10 11:39
płyty Beniamino Gigli.
kierownik 2024-07-10 12:35
Tych czekolad będzie dwie, tylko czy gorzka czy okienkiem? Dziękuję. 😉
Janek T. 2024-07-10 14:12
29. Wagony
211. Olgierd Straszyński
Niestety z nazwiskami artystów radzieckich nie pomogę
kierownik 2024-07-10 14:38
Żeby nie wiem jak dokładnie przepisać wywiad, nie uda się sztywną czcionką przekazać uroku, melodii, słodyczy mowy pana Ciżyńskiego. Naprawdę wzruszające.
kierownik 2024-07-10 14:47
Dlatego „dyrygient” zastaje! 😉 Chociaż tyle…
Pan Bartosz 2024-07-10 16:11
Myślę, że można dopisać Mirską do wykonawców.
/A czekoladę to bym gorzką poprosił, jako że muszę żołądek oszczędzać 🙂
M. G. J. 2024-07-10 17:18
24: Lemieszow … ponadto -> Lemieszow, Miliza Korjus, ponadto
88: czerwone maki -> "Czerwone maki"
115: chryzantemy -> "Chryzantemy"
116: Chryzantemy -> "Chryzantemy" (2 razy)
117: Melodje -> "Melodje"
222-230: trzeba usunąc, bo tego nie ma
kierownik 2024-07-10 18:29
Tutaj „Pan Tadeusz” Sznuk opowiada o biznesie płytowym tuż po wojnie:
kierownik 2024-07-10 18:36
A stąd się wziął „młodziutki” Tadeusz Sznuk:
Pan Bartosz 2024-07-10 23:21
W mojej opinii w 135. wersie nazwa płyt Melodje nie powinna być w cudzysłowie, gdyż to nazwa własna. To tak, jak gdyby dać w cudzysłowie słowo Warszawa w kontekście miasta.
M. G. J. 2024-07-11 00:36
11: Syrena Record -> "Syrena Record"
(nazwy płyt w cudzysłowie -- np. tak robi Lerski)
Pan Bartosz 2024-07-11 01:43
Nie ma takiej zasady w języku polskim.
M. G. J. 2024-07-11 03:12
"Nazwy firmowe cudzysłowem wyróżniać można, ale nie jest to konieczne". -- https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/cudzyslow-w-nazwach-firmowych;10658.html
Pan Bartosz 2024-07-11 09:40
No właśnie, można ale nie trzeba. Ta "poprawka" bardzo mi uwłacza, ale nie będę się spierał.

W wersach 60-67 należy rozdzielić zlepione zwrotki piosenki o mojej Warszawie.
Dodaj komentarz
Szukaj tytułu lub osoby

Posłuchaj sobie

ze zbiorów:
Jan Zagozda
0:00
0:00