«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Warszawo, moja Warszawo 1178
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
Tadeusz Faliszewski
dyryguje
Henryk Wars
na płycie
Syrena-Electro
kat: 3960 mx: 23229
1933 rok
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Choć goło lecz wesoło”
Etykiety płyt
Warszawo, moja Warszawo
Syrena-Electro
Mx: 23163
Kt: 7537
 
tytuł:
Warszawo, moja Warszawo
Warszawo, piękna Warszawo
gatunek:
tango
rok:?
1933
pochodzi z:?
obraz ”Nad Wisłą” rewii ”Dodatek nadzwyczajny”
ze sceny:
teatru ”Morskie Oko”

Są stolice większe, bogatsze
Jednak bliższa jesteś mi
Gdy, Warszawo, na ciebie patrzę
Czuję cię w sercu i we krwi

Jesteśmy z sobą razem
Ciągle razem, dzień i noc
Zachwycony twoim obrazem
Uśmiechów rzucam ci moc

Warszawo, cudna Warszawo
Ty jesteś miastem rodzinnem mem
Warszawo, moja Warszawo
Poprzez miejski bruk
Słyszę serca twego stuk

Warszawo, piękna Warszawo
Jestem przy tobie nocą i dniem
Nie znajdę lepszej, chociaż szukałbym nie wiem, gdzie
Ach, bo Warszawo, ja kocham cię

Rankiem widzę cię w mgle spowitą
Nocą w brylanty zdobną lamp
Bliski twym nizinom i szczytom
Twe tajemnice wszystkie znam

Ty pierwszą radość moją
Miłość moją dobrze znasz
W smutku będziesz serca ostoją
Więc z wiarą patrzę ci w twarz
Popraw swój wzrok!
SM

Źródło "Syrena Record ..." Tomasza Lerskiego podaje dwóch różnych autorów muzyki. Num. katalogowy 3943 (str. 339) autorem jest Kataszek, potem, od 3960, Karasiński.

Legenda:
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Krzysztof 2015-02-23 12:10
Raczej napisał muzykę Karasiński.
Przy wszystkich innych wykonaniach jest podany Karasiński
Aston nagrał dwa razy tę piosenkę . Jedną pełnotekstową a drugi raz tylko refrenową wersję.
I przy tych płytach jest są różni autorzy.
Tu umieszczony odnośnik nagrania Astona jest refrenowym (7537 mat. 23163)
Oliver K. 2015-08-12 12:46
Fogg śpiewał taką piosenkę o Warszawie

Niedowiarki, czcze umysły,
Pletą nam rozprawy,
Że na tamtym brzegu Wisły
Niema już Warszawy.

Że zdziczała, jak nie swoja,
Wszędy chwast i trawy,
Że nec locus ubi Troja
Z tej dawnej Warszawy:

Że o los biednego miasta
Pełni są obawy,
Że pleśnią i mchem porasta
Każden gmach Warszawy.

Ale byłem sam, widziałem.
Choć tęskniejsza, łzawa,
Choć nie taka jak ją znałem,
Ale jest Warszawa!

Wszędy ludno, wszędy tłumnie,
Aż oczom ciekawie.
I król Zygmunt na kolumnie
Jak dawniej w Warszawie.

Nie zgniecona do ostatka,
Nie Płock to, nie Mława,
Tem mniej Symbirsk, albo Wiatka,
Zawsze to Warszawa!


Czy w powszedni dzień, czy w święta
Na ulicach wrzawa,
I choć biedna, choć ściśnięta
Zawsze to Warszawa!

I choć strudzisz twoją stopę
Do znużenia prawie,
Zawsze znajdziesz Europę,
Nie Chiny w Warszawie.

Gdzie nie spojrzeć dziś na twarze,
Babuleńki żwawe,
Staruszkowie gawędziarze
Na całą Warszawę;

Krzepkiej młodzi grono liczne
Na każdej zabawie,
A kobiety takie śliczne
Jak zawsze w Warszawie!

A poczciważ to natura:
Co krok taniec prawie,
A tak samo rżną mazura
Jak dawniej w Warszawie.

Choć ją nieraz srodze nęka,
Uciska dłoń krwawa,
Łzę uroni, lecz nie stęka
Poczciwa Warszawa.

To też nie źle sobie żyją,
Stroją w pióra pawie,
Jedzą smacznie, tęgo piją,
Bo jest co w Warszawie;

Trudno tam o kęsie chleba
I o lichej strawie,
Lecz bogatym czego trzeba
W rozkosznej Warszawie?

Czy ci kieszeń tylko starczy
O to bądź w obawie,

A wszystkiego ci dostarczy
Stępkowski w Warszawie.

Bo gdzie znajdziesz takie raki,
I gdzie taka kawa,
Pieczeń z rożna albo flaki,
Jakie ma Warszawa?

Nieraz słyszeć się zdarzyło:
Plotkarska, ciekawa, —
Lecz gdyby plotek nie było
Byłażby Warszawa?

Zawsze jak w cenzurowanym
Ktoś siedzi na ławie,
Wyjdzie jak z łaźni skąpanym
I... cicho w Warszawie.

Choć zabawka ta dla śmiechu
Smakuje gorzkawie,
Ale w świecie któż bez grzechu?
Tembardziej w Warszawie!

Niechże się wesoło bawią
Ku ludzi poprawie,
Choć tem nigdy nie naprawią
Nikogo w Warszawie.

Mimo wszelkich wykrzykników
W moralności sprawie,
Zawsze swoich zwolenników
Diabeł miał w Warszawie.

Żeby ludzkość była płocha
Chce, bo sam ciekawy,
A że ktoś tam w kim się kocha
Co to dla Warszawy!

Albo to, że ktoś próżniaczy
Po dniach całych prawie,
Tych w rachunkach swoich znaczy
Bouquerel w Warszawie;


Jednak z pewnych nieba znaków
Sto za jeden stawię:
Za sześć wieków mniej próżniaków
Będzie już w Warszawie!

Także nierzadko się zdarza
Przy nabytej wprawie,
Rozpoznać typ pieczeniarza
Zwykłego Warszawie!

Gościnności któż nie ceni
Danej nam łaskawie?
Ja sam na cudzej pieczeni
Żyłbym rok w Warszawie.

W teatrze stary Żółkowski
Wywołuje brawa,
U nóg ślicznej Modrzejowskiéj
Calutka Warszawa.

Gdy Moniuszko lutnię trzyma,
Pod ton jego łzawy
Wzniośle śpiewa Deotyma
Mieszkańcom Warszawy.

Są odczyty mądrych rzeczy,
Sztuk pięknych wystawa,
Słowem nikt mi nie zaprzeczy,
Że to jest Warszawa.

I choć nieraz wszystkich więzi
Brak wszelkiej ustawy,
Zdolności w każdej gałęzi
Znajdziesz wśród Warszawy.

Choć pozornie nietroskliwa,
Ale w gruncie prawa,
I na litość się zdobywa
Najchętniej Warszawa.

Zacni ludzie, piękne panie,
Bez ujmy zabawie

Rozdają obiady tanie
Ubogim w Warszawie.

I nie jeden siwobrody
Tułacz w nędzy prawie,
Znalazł domowe wygody
I pomoc w Warszawie.

A studenci owi biedni,
Może płaszcz w zastawie,
Ale mają chleb powszedni
W tej zacnej Warszawie.

Przebaczasz im, że tańcują
I stroją jaskrawie,
Gdy tak robią i tak czują,
Ludziska w Warszawie!

Sam sobie nie zdajesz sprawy
I znika obawa,
Bo mówią: niema Warszawy!
A tu jest Warszawa!

Jest dobra, jest niespodlona,
Pracowita, żwawa,
Ucząca się i uczona
Słowem jest Warszawa.

Szczęść ci Boże, dobrym bytem,
Szczęść ci dobrą sławą,
I wytrwaniem w bólu skrytym
Poczciwa Warszawo.
Kierownik 2015-08-12 13:11
O matko! To by się na 78 rpm nie zmieściło. ;)
ZZZ 2015-08-12 20:28
tu się nie ma co pieścić - tu się musi na 78 zmieścić

Fogg Rercords 036/038

http://www.kppg.waw.pl/plyta.php?plyta=10203

(oczywiście Miecio na płycie zaśpiewał 2 albo 3 zwrotki z tego)
Jasna 2016-07-03 18:54
Urodzony i zamieszkały do 24 roku życia w Łodzi Włast - po przeprowadzce do Warszawy stał się prawdziwie stolicznym patriotą. Jego teksty poświęcone Warszawie były bardziej żarliwe niż rodowitych warszawiaków. Nie tylko ten powyższy. To Włast pierwszy wyczuł modę na warszawskie piosenki uliczne i zaczął je podrabiać. Na tyle udanie, że niewielu się domyśla iż teksty "U cioci na imieninach" (muz. Bolesław Mucman) czy "Na wolskiej sali iskry szły" (muz. Zygmunt Wiehler) nie powstały na przedmieściach Warszawy, a wyszły spod pióra Własta. Co więcej, nabierali się też i "znawcy" . Przykładowo apaszowska ballada "Syn ulicy" (muz. Jakub Kagan), która jest autoparodią tekstu Własta "Złota pantera" na niektórych płytach wydanych już po wojnie (np. na płycie Grzesiuka, która pojawiła się zaledwie 20 lat po śmierci Własta, w 1963) piosenka nie ma autora tekstu. A przecież 20 lat to za mało by zapomnieć. Chyba, że się chce zapomnieć. Umiłowanie Warszawy stała się pośrednio przyczyną jego śmierci. Mógł (jak choćby inni Żydzi z showbiznesu: Hemar, Aston czy Petersburski) ukryć się gdzieś na prowincji i przeczekać. Wolał jednak zostać w ukochanej Warszawie - przez co trafił do getta. Stracił wszystko, żył tam w nędzy i zapomnieniu, co dla jednego z najbogatszych i najpopularniejszych celebrytów warszawskich przed wojną - musiało być szokiem. W gettcie napisał tylko jedną piosenkę - również dedykowaną Warszawie. Nikt mu nie chciał pomóc - jedni dlatego że nie mogli, inni - bo nie chcieli. Wyniosły introwertyk Włast nigdy nie był zbytnio lubiany. W końcu zadziałała śpiewaczka Olimpia Forkasiewicz i zorganizowała ucieczkę Własta. Nie znane są ostatnie chwile poety. Jedne źródła mówią, że przewodnicy okazali się szmalcownikami i wydali Własta Niemcom, inne, że na widok niemieckiego wartownika Włast wpadł w panikę i zaczął uciekać, co dla Niemca oznaczało "przyznanie się do winy", więc wyciągnął broń i Własta zastrzelił. Jedno ze źródeł snuje jeszcze inną wersję: Włast z ghetta wyszedł, ale był w takim stanie zdrowia, że zmarł wkrótce po opuszczeniu dzielnicy żydowskiej.

Zupełnie inaczej zachował się inny znany Żyd z przedwojennego show biznesu - Jan Brzechwa. Nie był obrzezany, miał doskonałe papiery, więc beztrosko chodził po Warszawie (rzecz jasna poza murami getta) . Był kochliwy, aż kiedyś trafił na kobietę, która odrzucała jego zaloty. Brzechwa się truł, przestał jeść - przez co twarz mu wychudła i semickie rysy stały się bardziej wyraźne. Nic nie pomagało. Być może dlatego, że jego wybranka miała męża. By ją przekonać kupił wielki tort i postanowił go wręczyć ukochanej w Ogrodzie Saskim. Jednak dostał kosza, a słowa: "nie chcę twojego tortu, nie chcę nic od ciebie ty Żydzie" usłyszeli dwaj szmalcownicy. Ujęli Brzechwę pod ręce i (razem z tortem) doprowadzili na aleje Szucha. Tam poeta oświadczył, że mogą go rozstrzelać bez sądu, bo nie zależy mu na życiu, gdyż osoba którą kocha nie chce się z nim połączyć. Niemcy pomyśleli, że mają do czynienia z wariatem i kopniakiem wyrzucili go za drzwi. Po wyjściu na ulicę Brzechwa przypomniał sobie o torcie, zatem wrócił, przeprosił zaskoczonego gestapowca, że znów przeszkadza i zabrał tort. Niemcy zaszokowani takim tupetem nie zareagowali, więc Brzechwa spokojnie opuścił gestapowską katownię.

Włast na pewno by się na coś takiego nie zdobył. Zawsze był mocnym introwertykiem, a od momentu zamieszkania w getcie gasł w oczach i fizycznie i psychicznie - zwłaszcza, iż doświadczył powiedzenia że "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie"

kierownik 2016-07-03 23:58
Niech no się tylko ta książka ukaże! :)
kierownik 2016-07-10 04:57
Jasna - to konkretny adres w Warszawie:
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34860,1406815.html
Dodaj komentarz