«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: W kawiarni 128
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
Stefania Betcherowa
Tymoteusz Ortym
pierwsza część "Antek Klawisz"
⋯ ※ ⋯
Syrena-Electro
kat: 9082 mx: 23702
1933 rok
ze zbiorów:
StareMelodie.pl
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Antek Klawisz”
Etykiety płyt
W kawiarni
Syrena-Electro
Mx: 23702
Kt: 9082
kolekcja: StareMelodie.pl
Podobne teksty:
Antek Klawisz 4
Kawiarnia w Warszawie 3
Polka Rach Ciach Ciach 3
Polka czerniakowska 2
Ty, ty Warszawo ma 2
Pojadę na spacer w Aleje 2
Zabawa u Jana 2
Frajda na Saskiej Kępie 2
tytuł:
W kawiarni
gatunek:
scenka humorystyczna
muzyka:
rok:?
1933

Paniusia:
Ach, jaka wspaniała kawiarnia, ile ludzi! A narzekają na kryzys... Jednego wolnego stolika nie ma, widzi pan? Moc ludzi...
Antek:
A, no nic dziwnego, paniusiu, przecie ogłosili amnestię.
P:
Czego się napijemy?
A:
No ja czystej, a paniusia pewnikiem herbatki, co?
P:
Wolę kawę.
A:
Nie radzę paniusi kawy.
P:
Dlaczegóż to?
A:
No bo szklanka czarnej kawy w każdej warszawskiej kawiarni przedstawia dla mnie jedną zaletę, jedną wadę i jedną zagadkę.
P:
Zaletę? Jaką?
A:
A no że w niej nie ma cykorii.
P:
A wadę?
A:
Że w niej kawy także nie ma.
P:
A zagadkę?
A:
Z czego ta kawa taka czarna?
P:
To wolę naprawdę herbatę.
A:
No ta, lepsze to! Zawsze siano zdrowsze od ścierki.
P:
Ah, ileż tu pięknych kobiet, cudnych...
A:
Tak paniusiu, w Warszawie wszystkie kobiety są jak anioły.
P:
Dlaczego jak anioły? Takie śliczne?
A:
Nie, takie malowane.
P:
A ta, widzi pan, wygląda jak kwiat. Zachwycająca...
A:
Wszystkie paniusiu kobity podobne są do kwiatów.
P:
Jak to?
A:
A no na ten przykład niewinna dziewica to lelija. Mężatka to czerwona rozkwitła róża, z cierniami. A stara panna to pokrzywa.
P:
A mężczyźni? Czy też podobni do kwiatów?
A:
No musowo paniusiu do kwiatów!
P:
Chyba do ziółek.
A:
Ee, widzę, że paniusia antysemitka na mężczyznę. A proszę posłuchać - młodzik na ten przykład to sterczyk. Żonaty to piewonia. Starszy pan to tulipan. A stary kawaler to purchawka.
P:
Ależ purchawka nie należy do kwiatów, nie zna pan flory.
A:
Co takiego?! Ja Flory, ja swojej Florki nie znam?! Paniusiu, grzeczny jestem i delikatny! Inteligentnie mówię i kląć nie umiem, ale mogę się zdenerwować do ciężkiej cholery!
P:
Ah, jak się pan wyraża, wstyd!
A:
Przepraszam paniusię, wypsnęło mi się... Nie mówmy o tym. Oo, widzi paniusia? Widzi paniusia tego starszego pana z tą dziewczynką?
P:
Ah tam, przy trzecim stoliku?
A:
No widzi paniusia?
P:
Widzę, kto to jest?
A:
Dyrektor z magistratu, mój szef.
P:
To pan pracuje w magistracie?
A:
A no musowo, pracuję.
P:
W jakim charakterze?
A:
Szczekacza.
P:
Co, w jakim? Kim pan jest?
A:
Mówię wyraźnie, szczekacz jestem.
P:
Jak to szczekacz? Czy pan imituje głosy zwierząt?
A:
Nie, jestem szczekaczem w magistrackim urzędzie podatkowym. Chodzę po domach i szczekam pod drzwiami każdego mieszkania. Jak nie odpowiada szczekanie, to wiem, że w tym lokalu jest pies. Zapisuje sobie numer domu i mieszkania. Nazajutrz idę do magistratu i sprawdzam, czy te psy są opodatkowane! Jak nie, to z kary otrzymuję 20
%. W ten sposób zarabiam na życie, nieźle!
P:
Bardzo ciekawe zajęcie. Ale może byśmy tak zatańczyli?
A:
A paniusia się rumbi?
P:
Świnia, jak pan śmie? Ja jestem uczciwą kobietą.
A:
Paniusiu, co ma piernik do wiatraka... Rumba no to niby taki taniec, murzyni.
P:
Ah, taniec! A ja myślałam...
A:
No, o tem, o tem też pomyślimy, potem! No dlaczego by nie, ja nie od tego. Ale na sam przód, to pokażę pani naszą polską rumbę. Słyszy pani, grają akurat.
P:
Ależ to polka!
A:
No ale się tak tańczy, jak w noc poślubną!
Popraw swój wzrok!
SM

Przepisał Bartłomiej.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Bartłomiej 2018-04-01 21:50
Po tym dwuczęściowym skeczu jestem w stanie stwierdzić, że jest on najlepszą scenką komiczną, z którą do tej pory się tutaj spotkałem, być może jestem dziwny nie wiem J
Ale do rzeczy...

Tekst:
M-mężczyna
K-kobieta

K: Ah, jaka wspaniała kawiarnia, ile ludzi! A narzekają na kryzys... Jednego wolnego stolika nie ma, widzi pan? Moc ludzi...
M: A no nic dziwnego paniusiu, przecie ogłosili amnestię.
K: Czego się napijemy?
M: No ja czystej, a paniusia pewnikiem herbatki, co?
K: Wolę kawę.
M: Nie radzę paniusi kawy.
K: Dlaczegóż to?
M: No bo szklanka czarnej kawy w każdej warszawskiej kawiarni przedstawia dla mnie jedną zaletę, jedną wadę i jedną zagadkę.
K: Zaletę? Jaką?
M: A no że w niej nie ma cykorii.
K: A wadę?
M: Że w niej kawy także nie ma.
K: A zagadkę?
M: Z czego ta kawa taka czarna?
K: To wolę naprawdę herbatę.
M: No ta, lepsze to! Zawsze siano zdrowsze od ścierki.
K: Ah, ileż tu pięknych kobiet, cudnych...
M: Tak paniusiu, w Warszawie wszystkie kobiety są jak anioły.
K: Dlaczego jak anioły? Takie śliczne?
M: Nie, takie malowane.
K: A ta, widzi pan, wygląda jak kwiat. Zachwycająca...
M: Wszystkie paniusiu kobity podobne są do kwiatów.
K: Jak to?
M: A no na ten przykład niewinna dziewica to lelija. Mężatka to czerwona rozkwitła róża, z cierniami. A stara panna to pokrzywa.
K: A mężczyźni? Czy też podobni do kwiatów?
M: No musowo paniusiu do kwiatów!
K: Chyba do ziółek.
M: Ee, widzę, że paniusia antysemitka na mężczyznę. A proszę posłuchać - młodzik na ten przykład to sterczyk. Żonaty to piewonia. Starszy pan to tulipan. A stary kawaler to purchawka.
K: Ależ purchawka nie należy do kwiatów, nie zna pan flory.
M: Co takiego?! Ja Flory, ja swojej Florki nie znam?! Paniusiu, grzeczny jestem i delikatny! Inteligentnie mówię i kląć nie umiem, ale mogę się zdenerwować do ciężkiej cholery!
K: Ah, jak się pan wyraża, wstyd!
M: Przepraszam paniusię, wypsnęło mi się... Nie mówmy o tym. Oo, widzi paniusia? Widzi paniusia tego starszego pana z tą dziewczynką?
K: Ah tam, przy trzecim stoliku?
M: No widzi paniusia?
K: Widzę, kto to jest?
M: Dyrektor z magistratu, mój szef.
K: To pan pracuje w magistracie?
M: A no musowo, pracuję.
K: W jakim charakterze?
M: Szczekacza.
K: Co, w jakim? Kim pan jest?
M: Mówię wyraźnie, szczekacz jestem.
K: Jak to szczekacz? Czy pan imituje głosy zwierząt?
M: Nie, jestem szczekaczem w magistrackim urzędzie podatkowym. Chodzę po domach i szczekam pod drzwiami każdego mieszkania. Jak nie odpowiada szczekanie, to wiem, że w tym lokalu jest pies. Zapisuje sobie numer domu i mieszkania. Nazajutrz idę do magistratu i sprawdzam, czy te psy są opodatkowane! Jak nie, to z kary otrzymuję 20%. W ten sposób zarabiam na życie, nieźle!
K: Bardzo ciekawe zajęcie. Ale może byśmy tak zatańczyli?
M: A paniusia się rumbi?
K: Świnia, jak pan śmie? Ja jestem uczciwą kobietą.
M: Paniusiu, co ma piernik do wiatraka... Rumba no to niby taki taniec, murzyni.
K: Ah, taniec! A ja myślałam...
M: No, o tem, o tem też pomyślimy, potem! No dlaczego by nie, ja nie od tego. Ale na sam przód, to pokażę pani naszą polską rumbę. Słyszy pani, grają akurat.
K: Ależ to polka!
M: No ale się tak tańczy, jak w noc poślubną!
kierownik 2018-04-01 22:16
Dzięki. W częstochowskim hotelu jest zabawniej. I
Bartłomiej 2018-04-01 22:30
Kwestia gustu...
kierownik 2018-04-01 23:07
Dokładnie! J
Bartłomiej 2018-04-01 23:47
Zaznaczam, że pisałem o tym, że być może jestem dziwny J
A tak swoją drogą, to (proszę wybaczyć, że tutaj pisze, ale kierownik z tego co mi się wydaje na skrzynkę nieczęsto zagląda J ) co z tymi piosenkami co wysłałem w czwartek i w piątek? Nie chcę broń Boże kierownictwa popędzać, czy coś w tym stylu, po prostu chciałbym jakby o nich przypomnieć... J
kierownik 2018-04-02 00:24
Faktycznie. To nie jest popędzanie, tylko popędzanie.
Rozumiem.
Dzięki za niepopędzanie.
Bartłomiej 2018-04-02 00:31
Nie o to mi chodziło...
Bartłomiej 2018-04-02 01:11
Zresztą już nieważne, nie będę się wtrącał.
Dodaj komentarz