«
»
Stare Melodie na Facebook
StareMelodie.pl - kanał RSS
piosenka: Rozmowa z głuchym 129
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
Wincenty Rapacki (syn)
? (Stefan?) Popowski
⋯ ※ ⋯
Pathé
kat: 289 mx: 26253
ze zbiorów:
Jerzy Adamski
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Na Placu Krasińskim”
Antoni Fertner
Wincenty Rapacki (syn)
⋯ ※ ⋯
Favorite-Record
kat: 1-77606 mx: 5846-0-
ze zbiorów:
StareMelodie.pl
0:00
0:00
druga strona - audio:
„Na dworcu kolejowym”
Etykiety płyt
Rozmowa z głuchym
Favorite-Record
Mx: 5846-0-
Kt: 1-77606
kolekcja: StareMelodie.pl
Rozmowa z głuchym
Pathé
Mx: 26253
Kt: 289
kolekcja: Jerzy Adamski
Podobne teksty:
Rozmowa z głuchym sąsiadem 3
tytuł:
Rozmowa z głuchym
gatunek:
dialog komiczny
muzyka:
słowa:

- Aaaa! Dzień dobry, jak się pan ma? Ledwom go poznał o zmroku.
- Tak, tak, chwała Bogu, już pół roku...
- Nie, ja mówię, że ciemno w mieście.
- Dostałem, dostałem nareszcie.
- Dajże Pan spokój, jedno z drugim się przecież nie klei.
- A właśnie, na kolei!
- Jak to na kolei? Cóż Pan gada?
- Tak, posada, posada...
- A to głucha bestia!
- Znakomita posada, dostałem za protekcją u Alfreda.
- Podobno Pańska małżonka ma syna.
- A tak, tak, Alfred mi dopomagał.
- Co też Pan mówi?
- Ja się tam wcale o to nie starałem, Alfred wszystko za mnie załatwił i inni przyjaciele dopomogli...
- Inni? To ich było wielu?
- No biorę za to tysiąc rubli rocznie.
- Pan się jeszcze chwali?
- Ee, z kim?
- Co ”z kim”?
- A z dyrektorem, a jakże, a jakże... My żeśmy się dawno znali.
- I po co Pan to gadasz, z jakiej racji?
- A chodźmy...
- Dokąd?
- No, do restauracji...
- A to słuch dopiero! Przepraszam Pana, ale ciężkie czasy.
- No zgoda, zgoda, zjemy po porcji kiełbasy.
- A niechże Cię, Ty głuchy bydlaku!
- A jakże i koniaku...
- Nie, Pan chyba żartuje...
- Oo, co to, to nie...
- Co ”nie”?
- Ja nie funduję...
- A to pień, już mi brak cierpliwości... Przepraszam, ale jestem zmęczony.
- Nie chce Pan bez żony?
- Tak, jeszcze Pan powiesz komu.
- A to dobrze, to dobrze...
- Co ” dobrze”?
- No dobrze, że Pan woli zaprosić do domu. I tak miałem Pana odwiedzić.
- No ale przecież żona chora.
- A doskonała pora...
- A niechżeż Cię diabli wezmą, Ty ...
- Tak, zacznijmy od kapusty.
- A co się ...
- A potem wódeczka.
- Małpo, idioto, kretynie!
- No, kompoty po leguminie.
- Nie, to już na kpiny zakrawa...
- A to się cieszę!
- Z czego?
- Że będzie czarna kawa.
- A odczepże się Pan na cztery wiatry!
- Przepraszam Pana, ale czasem niedosłyszę.
- Na wiary cztery!
- A, będą likiery, a to dobrze, niech Cię uściskam...
- Nie, już się teraz nie wykręcę.
- Dobrze, mój przyjacielu, trzymajmy się za ręce i chodźmy.
Popraw swój wzrok!
SM

Przepisał Bartłomiej.

Legenda:
inc, incipit - incipit - z braku informacji o tytule pozostaje cytat, fragment tekstu z utworu
abc (?) - text poprzedzający (?) jest mało czytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc ... def - text jest nieczytelny (przepisywanie ze słuchu)
abc/def - text przed i po znaku / występuje zamiennie
abc (abc) - wyraz lub zwrot wymagający opisu, komentarza
(abc) - didaskalia lub głupie komentarze kierownika

Bartłomiej 2019-05-15 23:44
- Ledwom go poznał o zmroku.
- Tak, tak, chwała Bogu, już pół roku...
- Nie, ja mówię, że ciemno w mieście.
- Dostałem, dostałem nareszcie.
- Dajże Pan spokój, jedno z drugim się przecież nie klei.
- A właśnie, na kolei!
- Jak to na kolei? Cóż Pan gada?
- Tak, posada, posada...
- A to głucha bestia!
- Znakomita posada, dostałem za protekcją u Alfreda.
- Podobno Pańska małżonka ma syna.
- A tak, tak, Alfred mi dopomagał.
- Co też Pan mówi?
- Ja się tam wcale o to nie starałem, Alfred wszystko za mnie załatwił i inni przyjaciele dopomogli...
- Inni? To ich było wielu?
- No biorę za to tysiąc rubli rocznie.
- Pan się jeszcze chwali?
- Ee, z kim?
- Co "z kim"?
- A z dyrektorem, a jakże, a jakże... My żeśmy się dawno znali.
- I po co Pan to gadasz, z jakiej racji?
- A chodźmy...
- Dokąd?
- No, do restauracji...
- A to słuch dopiero! Przepraszam Pana, ale ...
- No zgoda, zgoda, zjemy ...
- A niechże Cię, Ty głuchy bydlaku!
- A jakże i koniaku...
- Nie, Pan chyba żartuje...
- Oo, co to, to nie...
- Co "nie"?
- Ja nie funduję...
- A to pień, już mi brak cierpliwości... Przepraszam, ale jestem zmęczony.
- Nie chce Pan bez żony?
- Tak, jeszcze Pan powiesz komu.
- A to dobrze, to dobrze...
- Co " dobrze"?
- No dobrze, że Pan woli zaprosić do domu. I tak miałem Pana odwiedzić, no ale przecież ...
- A doskonała pora... A niechżeż Cię diabli wezmą, Ty ...
- Tak, zacznijmy od kapusty.
- A co się ...
- A potem wódeczka.
- Małpo, idioto, kretynie!
- No, kompoty po leguminie.
- Nie, to już na kpiny zakrawa...
- A to się cieszę!
- Z czego?
- Że będzie czarna kawa.
- A odczepże się Pan na cztery wiatry!
- Przepraszam Pana, ale czasem niedosłyszę.
- Na wiary cztery!
- A, będą likiery, a to dobrze, niech Cię uściskam...
- Nie, już się teraz nie wykręcę.
- Dobrze, mój przyjacielu, trzymajmy się za ręce i chodźmy.
Krzysztof 2019-05-16 14:19
- A to słuch dopiero! Przepraszam Pana, ale ciężkie czasy.
- No zgoda, zgoda, zjemy po porcji kiełbasy .

- No dobrze, że Pan woli zaprosić do domu. I tak miałem Pana odwiedzić.
- No ale przecież żona chora.
- A doskonała pora...
- A niechżeż Cię diabli wezmą, Ty ...
Dodaj komentarz